Donos na parafian

Źle postawiony znak powoduje donosy na tych, którzy przyjeżdżają na mszę świętą samochodem.

[fblike layout=”box_count” send=”true” action=”like” font=”verdana” colorscheme=”light”]

Na początku kazań w minioną niedzielę proboszcz prosił wiernych… o przestawienie swoich samochodów, stojących wzdłuż ul. Św. Jana Bosko.

— Podczas trwania mszy ktoś „życzliwy” z okolicznych bloków dzwoni na policję, że samochody stoją na zakazie — tłumaczył ks. Zbigniew Hul.

Mimo, że mundurowi rozumieją wyjątkową sytuację, to muszą podjąć interwencję.

— Jestem oburzony działalnością donosiciela! Przecież jest niedziela, ruch na tej ulicy jest prawie żaden. A gdzie mam niby postawić samochód, jak przyjeżdżam na mszę ze starszą osobą — mówi jeden z kierowców, który musiał przestawić auto.

» Czytaj także: Komu przeszkadzają nasze rekolekcje?»

Co ciekawe, znak na podstawie którego policja wstawia mandaty, albo pouczenia został obrócony! Pierwotnie zakaz obowiązywał dopiero od zakrętu aż do skrzyżowania z ul. Kilińskiego. Tam też jest jego powtórzenie z drugiej strony.

Od kilku tygodni znak jest obrócony o 180º, co powoduje, że obowiązuje on w drugą stronę, czyli na całej długości ul. Św. Jana Bosko!

— Szkoda, że ktoś wykorzystuje błędne oznakowanie do donoszenia na parafian. Niestety nie możemy dobrowolnie zmieniać sobie znaków. Sprawę już wkrótce zgłosimy Wydziałowi Ruchu Drogowego. Będziemy prosić ich o tabliczkę pod znakiem zakazu „Nie dotyczy postoju na czas nabożeństw” — wyjaśnia ks. Janusz Zdolski.

Ruch na ul. Św. Jana Bosko jest znikomy. Ulica wykorzystywana jest przez sporą część parafian i osób przyjezdnych do parkowania na czas mszy świętej, nie stwarzając zagrożenia innym uczestnikom ruchu.

[span style=”font-size:13px;color:grey”]©[/span]

[fancy_amp]