Pułkownik LWP na obchodach 13 grudnia

— Oni bronili ojczyzny! — próbował wytłumaczyć żołnierzy Jaruzelskiego płk Jan Tomasz Szettel podczas obchodów wprowadzenia stanu wojennego.

[fblike layout=”box_count” send=”true” action=”like” font=”verdana” colorscheme=”light”]

W niedzielę 13 grudnia w sali św. Jana Bosko odbyło się spotkanie promocyjne nowej książki „Pilskie drogi do wolności” (więcej na jej temat»). Tego dnia zostały wręczone również odznaki Federacji Młodzieży Walczącej (więcej»).

Jeden z głosów, jaki pojawił się podczas spotkania, upamiętniającego m.in. 34. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, dotyczył „drugiej strony barykady”.

— Jeśli chodzi o 13 grudnia 1981 roku to byłem w tym czasie w mundurze, w koszarach, pod rozkazami gen. Jaruzelskiego. Dla żołnierza – rozkaz nie gazeta. Wówczas myśmy nie wiedzieli, gdzie mamy ruszyć. Robiliśmy to, co do nas należało — mówił płk. Jan Tomasz Szettel, ostatni komendant Wyższej Oficerskiej Szkoły Samochodowej w Pile.

Próbował z żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego zrobić ofiary stanu wojennego, ponieważ dochodziło do wypadków, a żołnierze ginęli, bo czołgi wpadały w poślizgi.

— To nie jest tak, że ci którzy byli po drugiej stronie to byli anty patrioci, źli ludzie. To nie tak. Musimy właściwie wyważyć. Dookoła Polski wówczas były wojska byłego Układu Warszawskiego. Te wojska, były w stanie wejść. Co zrobił Jaruzelski? Ściągnął najlepsze siły do Warszawy — kontynuował pułkownik.

Z sali słychać było: „Za daleko pan zabrnął”. „Zakłamywania historii mamy już dosyć”.

Głos zaraz zabrał ks. Jarosław Wąsowicz, doceniając odwagę za wystąpienie w takim dniu oraz zachęcił do przeczytania książki-kroniki z tamtych lat. Zgodził się z nim, że żołnierze też byli ofiarami stanu wojennego, bo musieli robić rzeczy niezgodne z sumieniem.

— Ksiądz Styrna dbał również o młodych chłopców, którzy szli do wojska. Były msze, wręczenia medalików. I zapraszam pana pułkownika na dwugłos – debatę historyczną. Ale nie w takim dniu — uciął krótko ks. Wąsowicz.

Wystąpienie pułkownika podsumowała również Dorota Fechner, nauczycielka historii.

— To dziwne, że pan płk Szettel tu wystąpił. Gratuluje odwagi, bo wszedł pan do ula. To nie jest przypadek, że tak się stało. Kolokwialnie nazywaliśmy ich „trepów”, ale pan jest wyjątkiem od reguły. Chciałabym dodać, że pan pułkownik, był cichym przyjacielem żołnierzy Armii Krajowej — mówiła Fechner.

Na koniec dodała, że nastał czas, abyśmy przestali się dzielić w Ojczyźnie i że musimy się pojednać w prawdzie.

[span style=”font-size:13px;color:grey”]Głos płk. Jana Tomasza Szettela od 40 min. 51 sec.:[/span]

[span style=”font-size:13px;color:grey”]©[/span]

[fancy_amp]

[button size=”large” link=”http://1drv.ms/1IREo2p” target=”blank” align=”center” variation=”yellow”]Zobacz galerię zdjęć[/button]