Kogut zniknął!

Ucichło parafialne kukuryku. Ktoś zabrał koguta sprzed kościoła.

[fblike layout=”box_count” send=”true” action=”like” font=”verdana” colorscheme=”light”]

Jak zauważyła pani Maria, która opiekuje się zielenią wokół kościoła, kurak zniknął w zeszły czwartek nad ranem, około godziny 5.30. Widziała tylko resztki piór z jego ogona.

— Prawdopodobnie złapał go jeden z panów, który przychodzi na mszę świętą na godz. 6. Co z nim zrobił? Nie mam pojęcia — mówi ks. Zbigniew Hul, proboszcz.

[pullquote2 quotes=”true” align=”right” variation=”green”]O naszym kogucie można było usłyszeć i przeczytać w mediach takich jak:
» Teleexpress
» TVN24
» Super Express
» Fakt
» 7 Dni Piły
[/pullquote2]

Kogut na terenie parafii zadomowił się pod koniec stycznia. Najczęściej czas spędzał na trawniku przed plebanią. Za kurnik robiły mu gałęzie świerku.

— Jak nagle się pojawił, tak i nagle zniknął. Trochę go mi szkoda. Zdążyliśmy się już do niego przyzwyczaić. Zawsze jak szedłem rano na mszę to przybiegał do mnie, a ja karmiłem go słonecznikiem — wspomina ks. Janusz Zdolski.

To właśnie od nazwiska ks. Janusza kogut dostał imię „Zdoluś”.

Nie wiadomo skąd w środku miasta pojawił się kogut. Swoim donośnym pianiem budził księży w środku nocy. Nie próżnował też za dnia. Jego kukuryku było atrakcją dla dzieci i przechodniów.

» Czytaj także: Parafialne kukuryku»

Był sławny. Można było zobaczyć go w Teleexpressie, przeczytać o nim w gazecie Super Express lub na portalu TVN24.pl.

— Szykowałam mu resztki jedzenia. Zawsze dreptał do mnie, pod drzwi kuchni jak indyczka — śmieje się pani Lidka z parafialnej kuchni. — Będzie mi go brakować — dodaje.