Po raz 31. pieszo pielgrzymują do Matki

Przed nimi około 375 kilometrów. Dziennie pokonają mniej więcej 30 km. Do Częstochowy dotrą 13 sierpnia. Ich jedynym środkiem lokomocji są nogi, a motywacją: intencja. Dlaczego zdecydowali się na pieszą pielgrzymkę?

Mariusz niedawno skończył 18 lat. Pochodzi z Piły. To jego pierwsza pielgrzymka. Mówi, że w przyszłym roku będzie zdawał maturę, a bez pielgrzymki to ani rusz!

– Oprócz tego jako pełnoletni, już za chwilę będę podejmował bardzo ważne decyzje. Chciałbym, aby ta pielgrzymka była początkiem wejścia w dorosłe życie – opowiada o swojej intencji pielgrzymowania Mariusz.

Pierwszego dnia pielgrzymki obawiał się tylko jednego: że nie dojdzie.

– Ale pewnie znajdą się ludzie, którzy pomogą i podniosą na duchu. Idziemy tutaj przecież razem: i starsi, i młodsi – mówi z nadzieją.

PIELGRZYMKA WCIĄGA…

Taką pomoc otrzyma na pewno od Janiny Jędrzejczyk, sołtys Jaraczewa. Pełna energii kobieta opowiada, że w pielgrzymce idzie już 13 raz.

– I co roku powtarzam sobie, że to już ostatni raz, bo przecież człowiekowi lat nie ubywa. Ciągnie mnie jednak do tej wspaniałej pielgrzymkowej atmosfery – przyznaje sołtysowa.

Podczas pielgrzymki najbardziej przeszkadzają jej deszcze.

– Może być słońce i 40 stopni ale jak pada, to trudniej się idzie.

Mimo wszystko ten trud podejmuję. W zeszłym roku doszła z pielgrzymką nawet na Giewont. Za każdym razem do pielgrzymowania popycha ją nie prośba, a dziękczynienie. W 1981 roku bardzo poważnie zachorowała jej córka. Dziś żyje. Pani Janina mówi, że została cudownie uzdrowiona.

– Jest więc za co Bogu dziękować – dodaje. Oprócz prywatnych intencji, niesie ze sobą także „służbowa”. Przez cały pątniczy szlak będzie prosiła Boga o zgodę wójta na budowę świetlicy w Jaraczewie.

…OD MŁODZIEŃCZYCH LAT

Noga w nogę za panią sołtys idzie Mateusz Bednarowski z Jastrowia, lat 17. Oprócz poważnej intencji – zdanie matury, po cichu liczy też, że się zakocha.

– Znam wiele dobrych, „pielgrzymkowych” małżeństw. Może i mi się uda? – zastanawia się Mateusz.

Nastolatkowie, tacy jak Mateusz, to większość pielgrzymów.

Na „ogonku” pielgrzymki z flagą idzie Agata Serówka. Ma dopiero 16 lat, a jest to już jej trzecia wędrówka. Za każdym razem traktuje ją jako wielką przygodę.

– Trzeba uważać bo jak raz się pójdzie to wciąga – śmieje się.

MORZE ŻYCZLIWOŚCI

Natomiast Kazimiera Gliwa, która na co dzień pracuje w pilskim Philipsie zauważa, że jak się straci wiarę w ludzi, trzeba iść na pielgrzymkę.

– Tam spotka się z wielką życzliwością innych! Te nocne rozmowy u osób, u których nocujemy są nie do pisania. I później targamy taki wór intencji na Jasną Górę – mówi pani Kazimiera. A oprócz wielu intencji, z którymi idzie, dokłada także wyrzeczenie: już tydzień przed rozpoczęciem pielgrzymki nie pali. Brak papierosów mu nie przeszkadza, tak samo jak różnego rodzaju bąble i obtarcia na które ma swoje metody.

– Nie ma się czego bać. Potrzebne są rozchodzone buty, a w skarpety trzeba nasypać mączki ziemniaczanej. A jak braknie sił, to trzeba wyciągnąć różaniec i prosić Tą, do której pielgrzymujemy – radzi.

PIELGRZYMKA TO POKUTA

Wyposażeni w zapasy mączki, wygodne buty i z różańcem w ręku pielgrzymi wyruszyli 1 sierpnia ze Skrzatusza. Pilska grupa liczy ok. 50 osób i dumnie nosi numer siedem. Wszystkich grup, które idą do Częstochowy jest osiem. W sumie pielgrzymuje około 500 osób z całej diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

– Już za kilka dni nie będziemy tylko „grupą”, a „rodziną”. A wiadomo, jak w rodzinie, są momenty gorsze, czasem lepsze. Pielgrzymka to przede wszystkim wielkie rekolekcje – wyjaśnia opiekun „siódemki”, ks. Przemysław Gacek z parafii Miłosierdzia Bożego w Pile.

Swojej intencji zdradzić nie chce, ale mówi, że jak chodzi już kilkanaście lat to zawsze Bóg wysłuchuje jego pielgrzymkowych próśb. A co jeśli trud idzie na marne, a Bóg pozostaje głuchy na nasze pielgrzymkowe wołanie?

– Bądź wola Twoja! Pielgrzymka to nie jest coś magicznego, co daje specjalne łaski. Pielgrzymka ma przede wszystkim zmienić nas i pogłębić wiarę – tłumaczy ks. Przemek. I podsumowuje: – Pielgrzymowanie to asceza dla wyższych celów.

Można przecież spędzić inaczej wakacje. Ale czy leżąc na Płotkach, wyrwiemy się z duchowego letargu?

[button size=”large” link=”http://sdrv.ms/17JnFHo” target=”blank”]Zobacz galerię zdjęć[/button]