Postu nie ma! Święta trwają!

Święta, święta i po świętach? Ci którzy tak mówią, nie przeżywali świąt, tylko wspomnienie żółtego kurczaczka i smacznego jajka. Jakie to żałosne! Przecież cieszmy się i weselmy, bo Pan zmartwychwstał!

Gdzieniegdzie  słychać głosy, że ktoś nie czuł świąt, bo śnieg dookoła. To ciekawe, że Ten, który pokonał śmierć i ma moc oczyścić świat z wszelkich błędów, odwrócić od nas choroby, głód oddalić, otworzyć więzienia, rozerwać kajdany, raczyć dać bezpieczeństwo i szczęśliwy powrót podróżującym, zdrowie chorym, a umierających obdarzyć zbawieniem nagle przegrywa z … pogodą.

Przecież to nie pogoda ma przeżywać święta, ale my! I to nasze serca powinny być gorące i rozpromienione blaskiem nocy, która światłem ognistego słupa rozproszyła ciemności grzechu i uwalnia wszystkich wierzących w Chrystusa na całej ziemi od zepsucia pogańskiego życia i od mroku grzechów, do łaski przywraca i gromadzi w społeczności świętych.

Przez tydzień trwa Oktawa Wielkiej Nocy. To znaczy, że każdy dzień – od niedzieli do soboty – ma w liturgii takie samo znaczenie. Tego dnia nie może być obchodzone żadne wspomnienie. Przez powtarzające się oficja liturgii godzin, powtarzane teksty, rozważanie jednej tajemnicy, jeden dzień trwa przez kolejnych siedem. Czyli Wielkanoc trwa w Liturgii.

A skoro trwa Wielkanoc, to i trwa radość. Więc piątkowa wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, którą nakazuje Kościół, jest w tym przypadku nieuzasadniona, bo przecież – patrząc z perspektywy liturgii – w piątek będzie niedziela!