Pastorałka Schillera w naszym kościele

O Bożym Narodzeniu większość z nas zdążyła już zapomnieć – ducha świąt przywołał jednak zespół Młodzieżowego Domu Kultury i mieszkańców Trzcianki, wystawiając pastorałkę Leona Schillera. Tym razem w pilskim kościele św. Rodziny.

„Pastorałka” to jeden z niewielu spektakli okolicznościowych, który może pochwalić się tak długą tradycją. Gości on na scenach polskich teatrów już od ponad 80 lat. Dzieło wybitnego reżysera, autora scenariuszy, patrona łódzkiej szkoły filmowej jest niezwykle rozbudowane w swojej treści i formule, dlatego tym bardziej aktorom-amatorom z Trzcianki, należą się słowa uznania.

– To wyzwanie olbrzymie i nogi nam się trzęsły rok temu, kiedy nasz „Pastorałka” miała premierę, ale i teraz na mam się trzęsą i mamy nadzieję, że to dobrze. Dzisiaj już z troche większą pewnością większą wchodzimy na scenę, bo już zostało sprawdzone w kilku kościołach – mówi Włodzimierz Ignasiński, dyrektor MDK w Trzciance.

Pomysł zmierzenia się ze sztuką, łączącą w sobie elementy kultury ludowej, podpatrzonej przez Schillera na polskich wsiach, historię o Bożym Narodzeniu z tym, jak postrzegają je ludzie, narodził się rok temu.

– Narodził się on z tradycji ludowej, mówienia w okresie świątecznym o Bożym Narodzeniu, również w kontekście doświadczeń człowieka. Dlatego zdecydowaliśmy się to wielkie dzieło Schillera przenieść na scenę w skróconej formie, z wykorzystaniem nie tylko aktorów – młodzieży, ale i osób dorosłych. A to największy sukces tego przedstawienia – mówi Włodzimierz Ignasiński.

To niewątpliwie siła tej adaptacji „Pastorałki” wg Schillera. Dlatego też w roli Archanioła Gabriela można zobaczyć nastoletniego Pawła z teatru Lotka, którego zamiłowanie do aktorstwa być może w przyszłości zaprowadzi na deski prawdziwego teatru.

– Myślałem o tym, ale na razie nie na tyle poważnie, żeby planować studia w szkole aktorskiej. Na razie to mi wystarcza, traktuje teatr jako hobby – mówi Paweł Datkiewicz, odtwórca roli Archanioła Gabriela.

Obok niego można zobaczyć pana Jerzego, na co dzień pracującego w zakładzie obróbki aluminium, który rolę pasterza traktuje jako przygodę i możliwość sprawdzenia się.

– Włodek Ignasiński zaproponował mi rolę w jasełkach i zgodziłem się z pełnym przekonaniem. Postanowił spróbować swoich – mówi Jerzy Pobierżym, odtwórca roli jednego z pasterzy.

Pan Jerzy nie był oczywiście jedyną dorosłą osobą, która zdecydowała się na udział w spektaklu. Do roli Heroda nie trzeba było także specjalnie namawiać Remigiusza Fąferka.

– W dobrym towarzystwie to i Cygan da się powiesić – śmieje się pan Remigiusz. – Zdecydowali się moi koledzy to i ja poszedłem. Pomyślałem sobie – spróbuję. Mówiłem nawet niedawno, że gdyby moja pani profesor od polskiego z technikum zobaczyła, w czym biorę udział, chyba by się bardzo zdziwiła – mówi Remigiusz Fąferek, odtwórca roli Heroda.

Sukces trzcianeckiej „Pastorałki”, to oczywiście nie tylko wielopokoleniowy skład grupy, ale i sam scenariusza, autorstwa Leona Schillera. – To jest wszystko umiejętnie złączone, bo i tradycja jest ważna w życiu kościoła i treści, które czytamy w Piśmie Świętym. Nie ma kościoła bez ludu, nie ma ludu bez kościoła. Pastorałka jest w przekazie legendowym, ale zawiera także fakty. Dlatego staramy się to zrobić jak najlepiej, aby ten przekaz był jak najbardziej prawdziwy, zgodny z nauczaniem Kościoła – mówi Remigiusz Fąferek.

Satysfakcja dla młodych ludzi i tych trochę starszych jest podwójna. Przede wszystkim dlatego, że mieli okazję po raz kolejny zmierzyć z wielkim dziełem Schillera, ale i w niecodziennej formie przekazać innym i samemu lepiej zrozumieć ducha i znaczenie świąt Bożego Narodzenia.

Źródło:
Asta24.pl

[button size=”large” link=”http://sdrv.ms/1hQ32Pk” target=”blank”]Zobacz galerię zdjęć[/button]