Pierwszy raz przeszliśmy wokół kościoła

Wokoło uliczny gwar, warkot silników i jazgot od motocykli. Między nami: dzieci niemiłosiernie przeszkadzające. Ale zaraz, zaraz! Czy ta droga krzyżowa sprzed dwóch tysięcy lat była spokojniejsza? Na pewno nie. Tam był jeszcze większy zgiełk i harmider niż na naszej I Parafialnej Drodze Krzyżowej wokół kościoła.

Na szczęście rozważania napisane przez diakona Michała Jacha dały możliwość głębokiego przeżycia nabożeństwa. “-Chrześcijaństwo to nie ciepłe kapcie i wygodny fotel, chrześcijaństwo to nie chrzest i długo nic, I komunia i długo nic, bierzmowanie bo ślubu nie dadzą, ślub i pogrzeb kościelny. Chrześcijaństwo to walka o twoją i drugiego człowieka duszę, o twoje życie wieczne lub wieczne potępienie. W chrześcijaństwie nie ma przymusu – tylko jeśli chcesz – jeśli chcesz mnie naśladować, to weź swój krzyż ma każdy dzień i chodź ze mną zbawiać świat” – mogliśmy usłyszeć w rozważaniach. W nich także, dk. Michał odwołał się do zmarłego rok temu ks. Kazimierza Lewandowskiego, który mówił: “Pełnię miłości musisz poznać w Krzyżu, bo umierając za ludzi, właśnie na Krzyżu Jezus cierpiał i kochał.”

Nabożeństwo drogi krzyżowej wokół kościoła odbyło się po raz pierwszy. Dzień, który został wybrany na odprawienie tego nabożeństwa (czyli piątek przed Niedzielą Czarną, 23 marca 2012 r.) był bardzo słoneczny; pogoda zachęcała do wyjścia na zewnątrz.

Podczas drogi poświęciliśmy także dwie stacje, które zostały sprofanowane, ale już zostały naprawione. Niestety, słabe mocowania stacji I i IV zmusiły do zabrania ich zaraz po skończonym nabożeństwie. Już niedługo zostaną one solidnie zamieszczone w swoich miejscach.

Kilka dni przed planowanym nabożeństwem okazało się, że na filarach ogrodzenia brakuje jeszcze jednej stacji. Nieudało jej się wykonać na czas, więc została zastąpiona papierowym zamiennikiem. W przyszłości planujemy wszystkie stacje zabezpieczyć grubą szybą, a parafian prosimy o większą czujność na akty wandalizmu.

droga_krzyzowa_wokol_kosciola