Pogrzeb Matki kapłana

Ostatnią rzeczą, jaką może zrobić syn-kapłan dla rodziców to odprawić ich uroczystości pogrzebowe. Niewątpliwie jest to trudne zadanie. W poniedziałek, 21 lutego, przed takim zadaniem postawiony został nasz były proboszcz – ks. Gwidon Ekert, który celebrował Mszę świętą za zmarłą mamę – Irenę Ekert.

Pogrzeb odbył się w kościele św. Stanisława znajdującym się w Żerkowie – niewielkiej, rodzinnej miejscowości ks. Gwidona, leżącej koło Jarocina. Na pogrzebie był obecny ks. inspektor prowincji pilskiej – ks. Marek Chmielewski, dziekan Dekanatu Piła ks. Stanisław Oracz oraz kilkudziesięciu kapłanów z całej Polski. W uroczystościach udział wzięła również delegacja z naszej parafii. Kościół był wypełniony po brzegi wiernymi. Żałobny śpiew prowadziły połączone chóry z Jarocina i Żerkowa.

Ks. Jan Oleksiuk SDB, który głosił homilię na pogrzebie wspominał śp. Irenę Ekert posługując się jej  zapiskami, które prowadziła przez całe życie. Łza w oku księdza Gwidona zakręciła się, gdy czytał o wspomnieniach śp. Pani Ekert związanych z narodzinami syna. Nie sposób również było pominąć opisu rodzinnego domu Ekertów – o tym jak od samego początku rodzice wpajali dzieciom postawy wiary, dobroci i patriotyzmu.

Ksiądz Oleksiuk w ciepłych słowach wypowiadał się o niezwykłej miłości śp. Pani Ekert do Kościoła. Te stwierdzenia zostały poparte na końcu przemówieniem księdza proboszcza żerkowskiej parafii: „Wspominam, jak Pani Irena wpadała do Kancelarii, tylko po to, aby uścisnąć dłoń i powiedzieć »Szczęść Boże«.”

Na zakończenie Eucharystii głos zabrał ks. inspektor. Przywołał on wiersz ks. Jana Twardowskiego:

Trzeba minąć świętego Piotra z ciężkim kluczem
Agnieszkę z barankiem przy twarzy
Teresę co jeszcze kaszle
bo marzła w klasztorze
trzeba przepychać się przez męczenników
co stanęli z krzyżem i utworzyli korek
obok skromnego bociana
obok Agaty co częstuje solą
obok świętego Franciszka z wilkiem
(zdejmuje mu kaganiec żeby mógł poziewać)
obok świętego Stanisława z zeszytem do polskiego

i widzę wreszcie moją matkę
w nie spalonym domu
przyszywa guzik co się gubił stale

Ile trzeba przejść nieba żeby ją odnaleźć

Następnie swoje podziękowanie wszystkim zebranym za uczestnictwo w ostatnim pożegnaniu Mamy wyraził ks. Gwidon Ekert. Odczytał również zamówione Msze święte za śp. Irenę. Było ich kilkadziesiąt, które będą sprawowane w kilku regionach Polski (m.in. w Szczecinie, Pile, Jarocinie, Żerkowie).

 

Uroczystości pogrzebowe nad trumną zmarłej miały miejsce w kaplicy cmentarnej, nieopodal kościoła. Przy śpiewie „Anielski orszak niech twą duszę przyjmie / uniesie ku wyżynom nieba” ciało śp. Ireny Ekert zostało przeniesione i pochowane przy mężu na wieczny spoczynek. Po złożeniu trumny rozległa się jakże wymowna pieśń „Zwycięzca śmierci, piekła i szatana / wychodzi z grobu dnia trzeciego z rana”.

[tip] Zobacz zdjęcia z pogrzebu![/tip]