Oficjalna strona internetowa salezjańskiej parafii rzymskokatolickiej pod wezwaniem Świętej Rodziny w Pile

Poderwał ją na masło

Kazimiera I Franciszek Lukaszewscy Pila

Poderwał ją na masło

I podziałało! Są od 70 lat w małżeństwie!

Tuż po wojnie, 12 stycznia 1947 roku w kościele św. Antoniego w Pile dozgonną miłość ślubowali sobie przed Bogiem państwo Kazimiera i Franciszek Łukaszewscy.

Dokładnie w 70. rocznicę tamtego wydarzenia w mieszkaniu małżonków mszę odprawił proboszcz naszej parafii. Radości i wzruszeń nie było końca.

— Jesteście w czołówce! Cała parafia jest dumna, że ma wśród swych członków tak zgodne małżeństwo, które przetrwało aż 70 lat! Bogu niech będą za was dzięki! — mówił na jubileuszowej Eucharystii ks. Zbigniew Hul.

Miłość u państwa Łukaszewskich ani na chwilę nie zgasła! Trwa do teraz. Receptę na długie pożycie małżeńskie zdradza pani Kazimiera.

— My się po prostu nie kłóciliśmy. Nigdy nie mieliśmy poważnej kłótni przez 70 lat! Nie było żadnych – jak to dzisiaj młodzi mówią – cichych dni. Wszystko się wyjaśniało i naprawiało — opowiada. Wtóruje jej w tym pan Franciszek.

Kto by pomyślał, że taka historia miłości rozpocznie się od … kostki masła! A właściwie pieniędzy pożyczonych na masło. Mimo, że małżonkom nieco szwankuje pamięć, to do dzisiaj pamiętają, jak się poznali.

Tuż po zakończeniu II wojny światowej, na pilskim targu, który jeszcze mieścił się w okolicach obecnego pl. Zwycięstwa, do pani Kazimiery podchodzi zupełnie jej nie znany pan Franciszek. Po oczach poznaje, że to dobra kobieta i prosi ją o pożyczenie pieniędzy na masło.

Pani Kazia, sybiraczka – serce ma dobre i mimo trudnych czasów – pożyczyła biedakowi pieniądze. Cały dzień zachodziła w głowę: po co to zrobiła?, czy nieznajomy odda?, czy jej rodzice ją skrzyczą?

Na szczęście po południu, jeszcze tego samego dnia w drzwiach pani Kazimiery staje pan Franciszek z odliczoną sumą pieniędzy. — Jak wtedy przyszedł, to już potem do mnie przychodził — dopowiada z błyskiem w oku pani Kazia.

Dziś mają już ponad 90 lat. Pani Kazia 92, pan Franciszek 96. Żyją spokojnie na emeryturze (wcześniej pan Franciszek pracował w ZNTK, a pani Kazia w przedszkolu oraz w PZU). Są pełni wigoru i wewnętrznej radości. Doczekali się piątki dzieci, ósemki wnuków i tyle samo prawnuków.

Jubileuszowa msza w mieszkaniu jest dla nich niespodzianką. Co chwilę na twarzach państwa Łukaszewskich rysuje się uśmiech.

Gdy podczas odnowienia przysięgi małżeńskiej, proboszcz chciał związać małżonków stułą – jak przed laty – pan Franciszek z miłości do żony podał aż dwie ręce! Widać w nich głęboką pobożność, mimo wieku głośno odpowiadają, a małżonek nawet uklęknął do Komunii św.

Ich marzeniem jest, żeby mieć siłę, aby uczestniczyć we mszy w naszym kościele. Od lat chodzili razem na mszę, siadali zawsze obok feretronu z Ostatnią Wieczerzą z prawej strony kościoła.

©

&

Zobacz galerię zdjęć

Dodaj komentarz