Oficjalna strona internetowa salezjańskiej parafii rzymskokatolickiej pod wezwaniem Świętej Rodziny w Pile

”Jak z tą miłością w naszych rodzinach jest?”

1 IMG 8984

”Jak z tą miłością w naszych rodzinach jest?”

Mocne i bardzo prywatne świadectwo na odpuście. Wygłosił je ks. Mirosław Kurkiewicz SDB.

W pierwszą niedzielę po Bożym Narodzeniu, ale jeśli wypada ona jeszcze w starym roku, świętujemy nasz parafialny odpust Świętej Rodziny. W 2016 jednak takiej niedzieli nie było, więc obchody Uroczystości Świętej Rodziny przypadły na piątek, 30 grudnia.

Główna msza odpustowa odbyła się o godz. 18. Przewodniczył jej i kazanie wygłosił ks. Mirosław Kurkiewicz, dawny duszpasterz w naszej parafii, a od tego roku ekonom inspektorialny salezjańskiej prowincji pw. św. Wojciecha z siedzibą w Pile.

— Jak z tą miłością w naszych rodzinach jest? — pytał salezjanin. — Czy naprawdę się szanujemy, jesteśmy wyrozumiali, miłosierni i czy potrafimy sobie przebaczać? Bo rodzina – jak dobre przysłowie mówi – ładnie wygląda na zdjęciu, jeszcze ładniej jak się je zretuszuje, albo jeszcze lepiej jak kogoś się z niej wytnie.

Homilia, którą wygłosił oscylowała wokół tematu rodziny. Nie był to jednak „suchy wykład”. Ks. Mirosław opowiadał o swojej rodzinie, jak kiedyś chciał, aby jego ojciec umarł, a matka wzięła rozwód.

— Muszę się, przyznać, że jako mężczyzna rzadko mówię mojemu tacie, że go kocham. Bo rzadko może też to słyszałem. Bo może w moim domu nie było czułości, nie umieliśmy sobie tego okazać. Zawsze zazdrościłem innym, że mają fajne rodziny i mają udane święta. Kiedyś zaproponowałem mojej mamie, żeby wzięła rozwód. Wtedy ona zapłakana dała nam wielką katechezę. Powiedziała nam jedno zdanie: ja go kocham takiego, jaki jest. A ja go nie kochałem takiego jaki jest. Byłem w sutannie, złożyłem śluby, ale nie spełniałem wymagań Słowa Bożego. Dopiero jak zacząłem kochać tatę, takiego jaki jest, Bóg wreszcie zaczął odpuszczać mi wszystkie moje grzechy — ze wzruszeniem opowiadał ks. Kurkiewicz.

Dał też receptę dla rodzin przeżywających kryzysy.

— Potrzeba w naszych rodzinach zrozumienia problemów drugiego człowieka. Cisza i modlitwa. Miłość do rodziców musi być autentyczna! Nie unośmy się emocjami, nie krzyczmy na siebie, nie używajmy słów, które w ogóle nie pasują. Trzeba dać sobie czas. Musimy się w swoich rodzinach dotrzeć. Kłótnie pojawiają się, kiedy zaczynamy milczeć. Musi być dyskusja — wymieniał.

— To świat, w którym żyjemy zgłupiał. To świat mówi, że rodzina jest niepopularna. Świat nie mówi: „mama, tata”, mówi: „rodzic A i rodzic B”. Nie możemy pozwolić, żeby dziecko miało dwóch ojców albo dwie matki. Tu nie ma dyskusji! My się zastanawiamy, że kogoś skrzywdzimy, ale to Bóg ustanowił rodzinę i jej strukturę — dosadnie głosił salezjanin.

Odniósł się także do II roku przygotowań do 400-lecia parafii i hasła: „Bóg uwielbiony w rodzinach”.

— Są cztery podstawowe rzeczy w rodzinie: szacunek, wyrozumiałość, miłosierdzie i przebaczenie. Te cztery cukierki, w tym przepięknym roku przygotowania do 400. rocznicy powstania parafii, trzeba sobie położyć i tych cukierków często kosztować, aby w naszych rodzinach był Bóg! — taką myśl zostawił na koniec ks. Mirosław.

Posłuchaj całego kazania ks. Mirosława Kurkiewicza:

©

&

Zobacz galerię zdjęć

W ostatnim czasie odeszli do wieczności:

Więcej pogrzebów z naszej parafii znajdziesz na specjalnym kanale na Twitterze: @Pogrzeby»