Oficjalna strona internetowa salezjańskiej parafii rzymskokatolickiej pod wezwaniem Świętej Rodziny w Pile

”Bez Pana Boga nigdzie nie zajedziemy!”

Ojciec Leon Knabit W Pile

”Bez Pana Boga nigdzie nie zajedziemy!”

W swoje imieniny do Piły przyjechał o. Leon Knabit – najpopularniejszy benedyktyn z Tyńca.

Jeden z najbardziej znanych benedyktynów, o wielkiej pogodzie ducha, człowiek o niespożytej energii, promieniujący dobrem, autor 40 książek spotkał się z pilanami w Audytorium Maximum Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej. W czwartkowym (10 listopada) spotkaniu uczestniczyło ok. 300 osób.

Zanim jednak na scenie pokazał się o. Knabit, odbył się koncert gongów i mis tybetańskich, jako prezent dla solenizanta. Zakonnik po krótkim koncercie wyszedł na środek sali dziarsko i z pełnią wigoru.

Ojciec Leon z wiadomą dla siebie dozą humoru opowiadał na wiele tematów.

— Pytają mnie na jakie pytania nie znam odpowiedzi. Mówię, że nie wiem co myślała Clinton, gdy wygrał Trump. Nie jestem prorokiem, wiem tylko to, co wiem. Jestem człowiekiem zwyczajnym, na tym samym poziomie co wszyscy na tej sali. A że mam takie a nie inne powołanie… Przecież każdy z nas ma takie powołanie żeby zdobyć złoty medal – niebo — mówił ojciec Leon.

W zdobyciu tego medalu ma pomóc nam modlitwa. Ale nie taka odklepana, tylko ma to być rozmowa jak kochającego z kochanym.

— Dla mnie osobiście modlitwa jest wciąż wyzwaniem. Od prawie 63 lat jestem księdzem, a nadal uważam, że do końca nie potrafię się modlić. Uważam, że zamiast klepać cały różaniec, lepiej odmówić jedną dziesiątkę ze skupieniem. Odklepana modlitwa nie daje siły duchowej. Lepiej przesypać sobie piasek z jednego do drugiego miejsca, niż odklepać coś bezsensownie — uważa zakonnik. Dodał też, że sprawa modlitwy jest bardzo indywidualna.

Apelował też, żeby być przede wszystkim sobą. — Nie mamy być Matką Teresą, Janem Pawłem II. Mamy być Janką Kowalską, Marią Nowakówką – czyli być sobą! Nie mnóżmy problemów ponad to co mamy. Więcej dystansu do siebie. Czym prościej tym lepiej. Nie chodzi tu o prostotę fizyczną, chociaż ja z resztą jestem jak prosty i chudy jak semafor — żartował.

Jedną z recept na dobre i Boże życie według o. Leona jest wykreślenie ze swojego słownika słowa „obcy”.

— Trzeba najpierw widzieć drugiego człowieka. Szukać wspólnie prawdy, nie wywyższać się. Nie żyd, nie terrorysta, ale człowiek. Nie można mówić, że ktoś jest obcy. Nie porównywać się. Idziemy do spowiedzi, dostajemy pokutę ale zastanawiamy się, ile Stalin, albo Hitler powinien odmówić koronek, żeby dostać rozgrzeszenie? Milion? Kościół nikogo nie skazuje na wieczne potępienie! Na wieczną chwałę tak! Papież nie może zwołać kardynałów i powiedzieć, że np. ten i ten nie dozna łaski nieba — dosadnie zaznaczył o. Knabit.

Nie odbiegał też od bieżących tematów jak np. kwestia imigrantów, Trybunału Konstytucyjnego, obecnych rządów, laicyzacji czy stanie Unii Europejskiej.

— Ludzie dyskutują ze sobą, kłócą się. Żyją jakby Boga nie było. Stąd te wszystkie spory. Bez Pana Boga nigdzie nie zajedziemy. Ilu jest przywódców wierzących? Orban i Duda! A innymi kto rządzi? Szatan! Jeśli Unia się nie zmieni, to wszystko obróci się w diabły. Dlatego uważam, że jedyną siłą, która jest w stanie przywrócić ład i porządek jest Kościół katolicki — tak podsumował na końcu o. Leon.

Dwugodzinne spotkanie zakończyło się błogosławieństwem oraz gremialnym odśpiewaniem „Życzymy, życzymy” ojcu Leonowi.

©

&

Zobacz galerię zdjęć

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.