Ponad 45 km w nocy, ciszy, bólu, z Chrystusem

Około 200 osób wyruszyło w Ekstremalną Drogę Krzyżową. Z Piły do Skrzatusza pokonali w nocy ponad 45 km!

[fblike layout=”box_count” send=”true” action=”like” font=”verdana” colorscheme=”light”]

W całkowitych ciemnościach i milczeniu szli lasami, polami i polnymi ścieżkami przez kilkanaście godzin, walcząc z bólem, cierpieniem i zmęczeniem. W kilkuosobowych grupach, zatrzymując się tylko, aby rozważyć kolejne stacje drogi krzyżowej.

— Warunki ekstremalne! Najpierw deszcz, później śnieg, zimno i błoto. Współczesny człowiek, nastawiony na wygodę, pewnie nazwałby nas dziwakami. A my chcieliśmy się wsłuchać w to, co Chrystus ma nam do powiedzenia — dzieli się przeżyciami Krzysztof Michałek, jeden z uczestników oraz nasz ministrant.

Dodaje też, że najbardziej siły opuściły go pod kamieniem papieskim w Krępsku.

— Tam upadłem i myślałem, że to już koniec, że moja droga krzyżowa to jakiś obłęd. Prosiłem Jezusa o siły. Udało się! Do Skrzatusza dotarliśmy po godz. 7.00 — mówi.

W drodze krzyżowej udział wzięli także ks. Piotr Pączkowski i dk. Łukasz Piskuła. Do celu dotarli jako pierwsi, dokładnie trzy minuty po 5.00

— To niesamowite przeżycie. Choć pogoda była ciężka to mimo wszystko sprzyjała do jeszcze głębszego zastanowienia się nad sobą, swoją pracą, kapłaństwem — uważa ks. Pączkowski.

Ekstremalne Drogi Krzyżowe organizowane są w Polsce od 2009 roku. Z Piły taka droga wyruszyła już po raz drugi. Rozpoczęła się ona mszą świętą w piątek, 11 marca o godz. 20. w kościele Miłosierdzia Bożego, a zakończyła w sobotę nad ranem w diecezjalnym sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Skrzatuszu.

[span style=”font-size:13px;color:grey”]©[/span]

[fancy_amp]

[span style=”font-size:10px; color:grey;”]Fot. Krzysztof Michałek[/span]

%d bloggers like this: