Oficjalna strona internetowa salezjańskiej parafii rzymskokatolickiej pod wezwaniem Świętej Rodziny w Pile

Gdy umiera matka, kończy się dom rodzinny

Pogrzeb Mamy Proboszcza Ks. Zbigniewa Hula

Gdy umiera matka, kończy się dom rodzinny

Rodzinny kościół ks. Zbigniewa Hula w Złocieńcu wypełnił się po brzegi, aby pożegnać zmarłą mamę naszego proboszcza.

Ostatnie pożegnanie śp. Romualdy Hul odbyło się w poniedziałek, 21 grudnia. Na uroczystości przyjechało aż 67 kapłanów. Mszy przewodniczył ordynariusz diecezji, bp Edward Dajczak.

— Moja obecność jest wyrazem wdzięczności synowi śp. Romualdy za jego pracę w diecezji. Niech ukoi serca radość z tego, że mama po trudach życia i po cierpieniu jest już w tym miejscu, gdzie ani łez, ani płaczu, ani cierpienia już nie ma. A to Boże Narodzenie będzie puste, ale w tej pustce można odkryć niepowtarzalność drugiego człowieka — mówił bp Dajczak.

Wśród uczestników pogrzebu byli także nasi parafianie. Do Złocieńca przyjechał cały autokar. Licznie zgromadzili się starsi ministranci.

Homilię wygłosił inspektorialny sekretarz, ks. Adam Popławski SDB.

— Trzeba było zapalić czwartą adwentową świecę już przy trumnie. Pan Bóg w swoim Miłosierdziu powołał do wiecznego życia mamę kapłana. Widocznie w jego planach ten adwent był dla niej wystarczający — mówił ks. Adam.

&

Posłuchaj kazania:

&

Głos zabrał również pilski inspektor, ks. Marek Chmielewski. Zapewnił on o bliskości każdego z salezjanów.

— Nie mówimy, odeszła mama współbrata, ale mama każdego z nas. Mama umiera zawsze za wcześnie. Po śmierci mamy zostaje pustka, którą trzeba wypełnić wiarą i miłością — mówił ks. inspektor.

Smutną prawdę w związku ze śmiercią matki przypomniał proboszcz złocieniecki, ks. Wiesław Hnatejko CR.

— Kiedy umiera tato, dom staje się koślawy, ty to dobrze wiesz. Ale jak umiera mama to dom rodzinny się kończy. To smutna prawda, ale tak jest — powiedział.

&

Posłuchaj mów pogrzebowych:

&

Śp. Romualda Hul została pochowana na cmentarzu komunalnym w Złocieńcu. Miała 77 lat.

Urodziła się 9 lipca 1938 roku w Mierzwinie koło Białegostoku. Miała siedmioro rodzeństwa. W Złocieńcu poznała swojego męża Mariana, z którym miała dwójkę dzieci – Halinę i Zbigniewa.

Jej życie wypełniały obowiązki rodzinne, wychowanie dzieci, praca oraz uczestnictwo w życiu parafii we wspólnocie Żywego Różańca, wspólnocie powołaniowej „Barka” oraz przynależność do matek osób powołanych.

©

&

Zobacz galerię zdjęć

Dodaj komentarz