Prześladowany, niezłomny kapłan

Piła miała swojego ks. Stanisława Styrnę, a w oddalonym od Piły o 14 km Morzewie pracował ks. Leon Jarmuż – niezłomny bojownik o prawa człowieka. W tym roku minęła 30. rocznica jego śmierci.

[fblike layout=”box_count” send=”true” action=”like” font=”verdana” colorscheme=”light”]

W obronę represjonowanych i internowanych działaczy NSZZ „Solidarność” od lat 80. włączał się Kościół katolicki w Polsce. Powszechnie znane jest zaangażowanie ks. dr Stanisława Styrny w obronie godności ludzi, których ścigał komunistyczny reżim.

— To w parafii Świętej Rodziny, wraz z Jackiem Ciechanowskim, znalazłem schronienie w stanie wojennym. Jestem za to wdzięczy księdzu Styrnie po grobową deskę — wspomina Jan Lisaj, który w czasach stanu wojennego był członkiem prezydium ZR NSZZ „Solidarność” Region Województwo Pilskie.

Inną parafią, która podobnie jak nasza udzielała pomocy internowanym była parafia pw. Przemienienia Pańskiego w Morzewie (gm. Kaczory). To właśnie jej proboszcz – ks. Leon Jarmuży – był organizatorem duchowego i materialnego wsparcia dla represjonowanych. Podczas ogólnego zastraszenia ks. Leon zachował godność; nie pozwolił nałożyć sobie kagańca cenzury. Osobiście kolportował ulotki i literaturę podziemia „Solidarności”. Do kolportażu ulotek w regionie pilskim wypożyczał swój samochód Jarosławowi Gruszkowskiemu, redaktorowi naczelnemu tygodnika „Solidarność Pilska” i Leszkowi Woźnickiemu, członkowi Krajowej Komisji Porozumiewawczej Solidarności.

Niezłomny kapłan żył krótko, zaledwie 51 lat. Zmarł po ciężkiej chorobie 24 stycznia 1984 r. Jego pogrzeb przerodził się w wielką manifestację wiary i wolności. Żegnało go ponad 70 księży.

— Kondukt żałobny ciągnął się przez całe Morzewo. Wioska „tonęła” we flagach okrytych czarnym kirem. Drogę konduktu wysypano białym piaskiem. Tak żegnano ofiarnego kapłana — relacjonuje ks. Jerzy Ptach ze Śmiłowa.

Ponad 30 lat później po tym wydarzeniu, 2 listopada w Morzewie odbyła się msza święta za śp. ks. Leona Jarmuża i parafian wspomagających ruch „Solidarność” w stanie wojennym. Na mszy, oprócz wielu wiernych, obecna była także rodzina ks. Leona.

Po mszy zgromadzeni przeszli nad grób ks. Leona Jarmuża, oddając mu należny hołd. Wierni przybliżyli jego sylwetkę i zaangażowanie w sprawy „Solidarności”.

— Poprosiłem zebranych, aby przyrzekli sobie, że nigdy nie zapomną ks. Leona — mówi Lisaj.

Rodzina zmarłego kapłana była pod wrażeniem, że po 30 latach od śmierci, pamięć o ks. Leonie jest tak żywa.

[button size=”large” link=”http://1drv.ms/1xd8wOu” target=”blank” align=”center” variation=”yellow”]Zobacz galerię zdjęć ze mszy świętej[/button]

Artykuł powstał przy współpracy z Janem Lisajem z NSZZ „Solidarność”