Poświęcone, można jechać!

We wspomnienie św. Krzysztofa, patrona kierowców, czyli 25 lipca, tradycyjnie po każdej mszy świętej kapłani święcili samochody, motocykle i rowery.

[fblike layout=”box_count” send=”true” action=”like” font=”tahoma”]

Po wieczornej Eucharystii, na której było zdecydowanie więcej osób niż w zwykły dzień, pojazdy święcił ks. Piotr Grzymała. Parking przed kościołem szczelnie zapełnił się samochodami. Każdy z automobilistów otrzymał także pamiątkowy obrazek ze św. Krzysztofem i modlitwą przed podróżą.

Po co święcimy pojazdy? Nie jest to jakiś magiczny obrzęd antyradarowy, pozwalający przekraczać dozwoloną prędkość i omijać płacenie mandatów. Każdą rzecz, którą używa człowiek, można w sposób zewnętrzny i uroczysty oddać Panu Bogu, czyli inaczej – poświęcić ją Bogu. To piękny znak, że cała rzeczywistość, również ta świecka, oddawana jest na chwałę Boga. Poświęcenie czegokolwiek to nie magiczny akt, ale oddanie Bogu rzeczywistości ziemskich i zaproszenie Go do współpracy z człowiekiem w ich użytkowaniu.

Dobrze jest poświęcić samochód, bo jest to wyraz naszej wiary i zaproszenie Boga do codzienności, w której On naprawdę chce być. Woda święcona ma moc, bo chroni poświęcone miejsca, rzeczy i pojazdy przed złym duchem, a także jest świadectwem pragnienia nowego życia z Bogiem. Warto jednak pamiętać, że takie poświęcenia nie są sakramentami. Nazywa się je czasami sakramentaliami i tym się one różnią od sakramentów, że ich skuteczność zależy od wiary i świętości osób, które w tych poświęceniach uczestniczą.

[button size=”large” align=”center” target=”blank” link=”http://1drv.ms/1kfoKSo”]ZOBACZ ZDJĘCIA[/button]