W oczekiwaniu na kanonizację

Już tylko ponad dwa tygodnie dzielą nas od kanonizacji Jana Pawła II. Do Rzymu wybiera się liczna grupa pielgrzymów z Piły. Wśród nich są m.in. nasi parafianie. — Jadę, bo chcę podziękować naszemu papieżowi za drugie życie — opowiada pani Henryka.

Pilanie przygotowują się do wyjazdu na kanonizację Jana Pawła II. W parafii pw. Św. Rodziny odbyło się przedpielgrzymkowe spotkanie, podczas którego wymieniano się dobrymi radami na temat tego, co zabrać i jak wytrzymać kilkanaście godzin podczas mszy kanonizacyjnej. Ks. Janusz Zdolski przedstawił też, jak pielgrzymi zostaną rozdzieleni w pokojach.

Ze Świętej Rodziny na kanonizację wybiera się prawie pięćdziesiąt osób. Wśród nich są Irena i Józef Zalewscy, małżeństwo z 43-letnim stażem.

— Zrobiłem żonie niespodziankę. Nie powiedziałem jej, że zapisałem nas na pielgrzymkę, wypełniłem za nią deklarację i sprytnie dałem do podpisania, tak, że nawet się nie zorientowała. Powiedziałem jej dopiero w naszą rocznicę ślubu. Był to zarazem prezent z okazji Dnia Kobiet, bo to przypadło właśnie 8 marca — opowiada pan Józef.

Pani Irena była już w Rzymie, na trzydziestej rocznicy pontyfikatu.

— Nie wyobrażałam sobie, że mogłabym nie być na kanonizacji — przyznaje kobieta. — Oczywiście msza będzie transmitowana w telewizji. Moglibyśmy obejrzeć ją, siedząc wygodnie w fotelu, ale to nie to samo. To będzie zupełnie inna atmosfera, ogromne przeżycie, którego telewizja nie jest w stanie zapewnić. Tego nie da się opisać.

Małżeństwo do wyjazdu przygotowuje się przede wszystkim duchowo.

— Myślimy o intencjach. A pakowanie zostawimy na ostatnie dwa dni.

Na mszy kanonizacyjnej w Rzymie będą tłumy. Pielgrzymi z Piły już około północy wyjadą z hotelu, by dostać się jak najbliżej placu Świętego Piotra.

— Na początku pomyślałam, że to wszystko będzie dla mnie za trudne, że ta pielgrzymka to za duży wysiłek. Ale wierzę, że dam radę — mówi pani Henryka, która także jedzie do Rzymu. I dodaje, że jedzie na kanonizację, żeby podziękować papieżowi. Za co? — Za drugie życie.

Pani Henryka do wyjazdu przygotowuje się poprzez modlitwę i codzienną mszę.

Ścisk, który będzie w Rzymie, nie przeraża też Haliny Banaszkiewicz.

— Lubię ludzi, więc tłum mi nie przeszkadza. I chociaż jestem wiekowa, nie przerażają mnie trudy tej pielgrzymki — zapewnia.

Kobieta była na spotkaniach z Janem Pawłem II, gdy ten przyjeżdżał do Polski. — Pierwszy raz pojechałam do Szczecina. Tam jednak miałam wrażenie, że ludzie nie do końca wiedzieli, po co tu są. W Krakowie było już inaczej. Oglądałam też relacje z pielgrzymek Ojca Świętego do Polski i to już nie było to samo. Inaczej jest, gdy dookoła ciebie są coraz bardziej rozmodleni ludzie — opowiada.

Pani Halina zbiera od znajomych intencje, w których będzie się modlić w Rzymie. Sporo osób poprosiło ją też o przywiezienie różańca. Ale parafianka przed wyjazdem musi też uporządkować codzienne sprawy.

— Opiekuję się kotami. Kilka z nich już wydałam, żebym mogła spokojnie wyjechać — mówi.

Halina Banaszkiewicz przyznaje, że Jan Paweł II jest dla niej wzór. — Należy się Ojcu Świętemu, żebym była w Rzymie podczas jego kanonizacji!

Tekst: Dorota Bonzel
Tygodnik Pilski

Tygodnik Pilski Ekstra