Ksiądz, który zginął młodo, potrącony przez samochód

Miał zaledwie 30 lat. Zginął na pasach przy al. Poznańskiej. Jego pogrzeb, który odbył się 8 marca 1994 roku, zgromadził 120 kapłanów, 40 kleryków i setki wiernych. Mija 20. lat od tragicznej śmierci ks. Piotra Dziekana.

Nekrolog ks. Piotr Dziekan

Zabrakło mu dwóch kroków…

Był 4 marca 1994 roku. Ksiądz Piotr odprawił dwie msze i drogę krzyżową. Później, jak zawsze, wracał w godzinach przedpołudniowych al. Poznańską z lekcji katechezy w Szkole Podstawowej nr 3 (dzisiejszy Zespół Szkół nr 1 przy ul. Brzozowej). Jadący z dużą prędkością służbowy polonez firmy „Ekolog” uderzył w przechodzącego po pasach kapłana z ogromną siłą. Pojazd zatrzymał się dopiero 35 metrów za przejściem dla pieszych. Kapłan zginął na miejscu.

– Ciało ofiary spadło na rozdzielający jezdnię pas zieleni. Siła, z jaką samochód uderzył ofiarę i droga hamowania mogą świadczyć o tym, że kierowca jechał szybciej niż dozwolone tam 70 km/h – poinformowała prasę ówczesna rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji, Bożena Grupińska.

Po tym tragicznym zdarzeniu Piła aż huczy od plotek. A że kierowca pijany, a że zbiegł z miejsca zdarzenia, a że prawdziwym kierowcą była żona senatora. Jak było na prawdę? Chyba nawet po latach się tego nie dowiemy.

– Nie dociekajmy jak to było i czyja była większa wina. Wierzmy, że Bóg tak chciał dla jego zbawienia, a i może dla przebudzenia naszej parafii. Ponieważ na temat tragicznej śmierci krążą przeróżne plotki, pragnę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że była to śmierć tragiczna i nikt jej nie mógł przewidzieć. Księdzu Piotrowi zabrakło dosłownie dwóch kroków do uratowania życia – widocznie Bóg tak chciał. Czekamy jednak na oficjalne orzeczenie prokuratora, które jak sądzę będzie oficjalnie podane do wiadomości wszystkich. Kto jednak bezpodstawnie rozgłasza wiadomości nieprawdziwe – grzeszy i to ciężko – uspokajał z ambony ówczesny proboszcz, ks. Lech Kasperowicz.

Ks. Piotr Dziekan Piła kapłan salezjanin zginął śmiercią tragiczną (1)

Listy pomiędzy inspektorią, a sądem i prokuraturą

Później inspektor pilski, ks. Władysław Kołyszko prowadzi obszerną korespondencję z prokuraturą rejonową w Pile oraz sądem rejonowym, celem wyjaśnienia okoliczności zdarzenia.

– Zarówno mieszkańcy miasta Piły, jak i moi współbracia i władze w Rzymie domagają się oficjalnej wersji tego wypadku i śmierci – pisał ks. Kołyszko.

Prokurator rejonowy, Maria Wierzejewska-Raczyńska, jeszcze przed ogłoszeniem wyroku pisała: „Przyczyną śmierci Piotra Dziekana były obrażenia ciała doznane w wyniku wypadku (…). Szczegółowy opis w/w obrażeń wraz z opinią biegłego patomorfologa znajduje się w protokole oględzin i otwarcia zwłok, który zawarty jest w aktach głównych sprawy przesłanych do Sądu Rejonowego w Pile z aktem oskarżenia przeciwko Wiesławowi R.”. Dalszej korespondencji jak i wyroku sądowego w archiwum brak.

Tłumy na pogrzebie

Ks. Piotr Dziekan Piła kapłan salezjanin zginął śmiercią tragiczną (4)

Cztery dni po szeroko komentowanym wypadku, 8 marca 1994 r., odbywa się pogrzeb, który gromadzi tysiące osób. Mszy pogrzebowej przewodniczy bp Tadeusz Werno. Jest liczna grupa młodzieży, którą ks. Piotr uczył, z którą pracował; oraz ministrantów, których był opiekunem.

– To wydarzenie było dla nas jedną wielką katechezą. Głębokie przeżycie smutku spowodowane rozstaniem, było przepełnione optymizmem powtórnego spotkania – zanotował kronikarz („Kronika LSO 1993-1994”).

Homilię na pogrzebie wygłosił ks. Antoni Balcerzak. Ten sam, który dwa lata wcześniej mówi kazanie podczas mszy świętej prymicyjnej księdza Piotra.

– Wielu spośród nas jeszcze nie chce wierzyć, w to co się stało: KSIĄDZ PIOTR ZGINĄŁ, ODSZEDŁ WYJECHAŁ… Jest w tym kościele Świętej Rodziny po raz ostatni. W duchu wiary żegnamy Księdza Piotra, salezjanina – słychać było na pogrzebie słowa ks. Antoniego. Kapłan przybliżył także postać swojego współbrata.

Pilanin z krwi i kości

Ks. Piotr Dziekan Piła kapłan salezjanin zginął śmiercią tragiczną (6)

W ogłoszeniach duszpasterskich z dnia 6 marca 1994 roku czytamy słowa proboszcza Kasperowicza: „Ksiądz Piotr tak bardzo złączył się z naszą parafią, że tutaj się urodził, tu był ministrantem, tu pracował jako kapłan i ziemię tej parafii zrosił swoją krwią, w tragicznym wypadku”.

Dziś, parę miesięcy wcześniej, świętowałby swoje 50. urodziny. Dane mu było jednak żyć tylko 30 lat, 4 miesiące i 17 dni… Mało, a jakże wiele! Urodził się 15 października 1963 roku. W swoim życiorysie pisanym z okazji prośby o wstąpienie do nowicjatu pisał:

– Do szkoły podstawowej zacząłem uczęszczać w 1970 roku. Była to Szkoła Podstawowa nr 1. Po jej ukończeniu uczęszczałem do Zasadniczej Szkoły Zawodowej, którą kończyłem w 1981 roku. Zdobywałem zawód elektromechanika. Moja specjalność to elektromechanik sprzętu zmechanizowanego – pisze ks. Dziekan

Znali go parafianie uczęszczający na msze święte i nabożeństwa. Ani deszcz, ani śnieg, ani żadna zła pogoda nie przeszkadzały małemu, filigranowemu ministrantowi być obecnym na swoich dyżurach. Pełniąc posługę lektora, jego głos szybko stał się ulubionym dla stałych uczestników codziennych i niedzielnych mszy: donośny głos, dostojeństwo, powaga i czytelność przekazu – świadczyły o wewnętrznej dojrzałości.

Ks. Piotr Dziekan Piła kapłan salezjanin zginął śmiercią tragiczną (2)

Wszyscy byli zgodni: jest dobrym kandydatem do kapłaństwa. Odpowiadając na wezwanie Boga, 21 sierpnia 1982 roku składa swe pierwsze śluby zakonne. Kolejne śluby – tym razem wieczyste składa na ręce samego przełożonego generalnego salezjanów, siódmego następcę św. Jana Bosko – ks. Idziego Vigano. Dzieje się to 8 września 1988 roku w bazylice Wspomożycielki Wiernych w Turynie. 4 czerwca 1992 roku z rąk Nuncjusza Apostolskiego, ks. abpa Józefa Kowalczyka otrzymuje sakrament kapłaństwa. Kilka dni później odprawia w naszym kościele mszę świętą prymicyjną. To właśnie jego rodzinna parafia jest pierwszą placówką, do której został skierowany.

– Był kapłanem w parafii Świętej Rodziny przez jedynie 18 miesięcy. 18 miesięcy codziennych mszy świętych, 18 miesięcy pracy na ambonie, w konfesjonale, 18 miesięcy pracy z ukochanymi od dzieciństwa ministrantami, 18 miesięcy katechetycznych w pilskich szkołach średnich i podstawowych – wyliczał w pogrzebowym kazaniu ks. Balcerzak.

Bohater, jak ks. Bosko

Ks. Piotr Dziekan Piła kapłan salezjanin zginął śmiercią tragiczną (5)

Wiele serca w swojej duszpasterskiej pracy ks. Dziekan poświęcił właśnie Liturgicznej Służbie Ołtarza. A chłopcy – w odwzajemnieniu – widzieli w nim doskonałego organizatora, opiekuna i przyjaciela.

– Nasz opiekun wspaniale wywiązuje się ze swojej roli, organizując dla naszej męskiej młodzieży wspólne wycieczki, mecze i ogniska. Swoją pracę z młodzieżą jakby odtwarzał dzieło, którego dokonał Bóg przez św. Jana Bosko. Dziś trzeba nam właśnie bohaterów na miarę księdza Bosko, a ks. Piotr w oczach chłopców jest nim na co dzień – zanotował „na brudno” kronikarz, jeszcze przed śmiercią kapłana. Notatka do dziś nie została przepisana; jest luzem w kronice Liturgicznej Służby Ołtarza.

Potrzebna śmierć…

Ta nagła i wstrząsająca tragedia młodego kapłana była niewątpliwie przyspieszonymi rekolekcjami wielkopostnymi, gdzie parafianie, związani z ks. Piotrem, spotykali się ze śmiercią. Młodą śmiercią…

Ks. Piotr Dziekan Piła kapłan salezjanin zginął śmiercią tragiczną (3)

– Spytałem ludzi młodych, co myślą o śmierci młodego kapłana. Ich słowa w cudowny sposób brzmią dziś nad jego trumną. Powiedzieli: Może takie śmierci są potrzebne, w odróżnieniu od śmierci staruszki, której kwituje się słowami: nażyła się! Wcale nie jest powiedziane, że ktoś przeżywa 100 lat zrobił więcej dobra niż 2 lata kapłaństwa i 30 lat życia! – mówił 20 lat temu ks. Antoni Balcerzak.

„MIŁOŚĆ JEŻELI JEST DOJRZAŁA POZWALA ODEJŚĆ!!!” – to zdanie wyróżnił sobie kapłan w spisanym kazaniu pogrzebowym. To słowa pewnego młodego człowieka, któremu ks. Piotr służył jako kapłan-salezjanin.

Kończąc kazanie ks. Antoni apelował: –W imię miłości rodzinnej: tej naturalnej i duchowej, miłości mamy i taty i miłości Rodziny Zakonnej pozwólmy Piotrowi odejść. Niech odbierze nagrodę przygotowaną przez Pana…

Archiwalne zdjęcia z pogrzebu ks. Piotra Dziekana:

Za pomoc w przygotowaniu artykułu dziękuję archiwum parafii, z ks. Januszem Zdolskim na czele, Archiwum Salezjańskiemu Inspektorii Pilskiej oraz za nieocenioną pomoc wspólnocie z Lądu: byłemu kierownikowi biblioteki, ks. Władysławowi Grochalowi oraz wikariuszowi ks. dr Radosławowi Błaszczykowi.