Nasz kościelny obchodzi 65. urodziny

Żywa legenda naszej parafii, postać nietuzinkowa i możliwe, że bardziej rozpoznawalna od naszego proboszcza. Dziś (16 stycznia) kończy 65. lat oraz w tym roku świętuje 20-lecie pracy przy kościele. Pana Marka, naszego kościelnego, nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, choć może nie wszyscy znają historię jego życia.

Warto na początku wspomnieć, że pan Marek Stachowicz jest tak na prawdę panem Romualdem.

– Ale nikt się tak do mnie nie zwraca, choć faktycznie w dokumentach mam Romuald Marek Stachowicz. Dostałem takie imię, ponieważ pochodzę z bardzo patriotycznej, wielkopolskiej rodziny w którym hołubiona była pamięć powstańca styczniowego Romualda Traugutta. Z resztą Traugutt urodził się tego samego dnia co ja, tylko innego roku – wyjaśnia nasz kościelny.

Choć formalnie pracę jako kościelny rozpoczął w 1994 roku, to sam mówi, że „w parafii jest od urodzenia”. To właśnie tutaj skupiała się jego działalność opozycyjna w PRLu. Jak to się stało, że związał się z naszym kościołem?

– Ze względu na moje zaangażowanie w „Solidarność” oraz z racji poglądów politycznych nie mogłem znaleźć pracy, więc w latach ’80 ubiegłego wieku zacząłem pracować jako palacz w kotłowni – mówi Marek Stachowicz.

W kotłowniach parafii to nie węgiel był numerem jeden. Tam pan Marek stworzył sieć kolportażu niezależnych wydawnictw oraz opozycyjnych ulotek na terenie Piły. Od 1981 jest zaangażowany w działalność Klubu Inteligencji Katolickiej. W grudniu 1981 roku pomagał także rodzinom osób internowanych. Mimo, że SB wiedziała o jego wrogim nastawieniu wobec ludowej władzy, to jednak w nocy 13 grudnia nie był aresztowany.

– Jak jeszcze pracowałem w Poznańskim Przedsiębiorstwie Budownictwa Przemysłowego Rejon Piła to należałem do związku zawodowego, podporządkowanego partyjnym. Nie lubili mnie tam strasznie! Jednak „starym związkowcom” wyciąłem numer: po sierpniu ’80 zapisałem wszystkich do „Solidarności” – wspomina pan Marek.

[one_half]

Po 13 grudnia został jednak zdegradowany z dotychczasowego stanowiska pracy, a dzień później uczestniczył w zakładowym wiecu protestacyjnym, w którym domagano się informacji o internowanych. Był współorganizatorem pomocy dla rodzin internowanych i prześladowanych przy kościele Świętej Rodziny wraz z ks. Stanisławem Styrną. Zaangażowany w działalność podziemnych struktur „Solidarności”. Także dzięki panu Markowi za komuny w naszej parafii odbywały się Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej i Tygodnie Społeczne (należał m.in. do ścisłego grona osób odpowiedzialnych za bezpieczny przyjazd prelegentów). Wtedy to w kościele można było zobaczyć sztukę wrogą socjalizmowi taką jak „Folwark zwierzęcy” Orwella. W 1986 roku został zatrzymany po procesji Bożego Ciała i przesłuchiwany przez SB.

Warto także wspomnieć, że pan Marek był jednym ze 130 absolwentów pierwszej uczelni wyższej w Pile. I wcale nie chodzi tutaj o PWSZ, tylko Instytut Wyższej Kultury Religijnej przy KUL, działającym przy naszej parafii. Uzyskał tytuł licencjata na kierunku teologia. – Pamiętam, że aż z Lublina przyjeżdżali do nas profesorzy – dodaje Stachowicz.

[/one_half] [one_half_last]

[/one_half_last]

Po ’89 zaangażowany w działalność Komitetu Obywatelskiego Krajny, Ziemi Nadnoteckiej i Pałuk, czynnie wspierając kampanię wyborczą kandydatów Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym „Solidarności” Lechu Wałęsie. W latach 1998-2006 był radnym prawicowego komitetu wyborczego Porozumienie Samorządowe w Radzie Miasta Piła, a 2002-2006 sekretarzem tej Rady. Od 2010 roku jest przewodniczącym pilskiego Klubu Gazety Polskiej.

Dziś pan Marek jest wiernie oddany swojej parafii. Przychodzi do kościoła już parę minut po 5 rano. Przygotowuje kościół, sprzęt liturgiczny i kapłanów do mszy i nabożeństw. Sprząta kościół, dba o jego wystrój. Czasami prasuje alby.

– Po prostu służę wiernym i kapłanom – ucina krótko.

I choć czasami jego zachowanie staje się na tyle popularne, że nawet sam naczelny teolog TVN’u o tym pisze », to nie można zapomnieć, że tylko on zna kościół jak własną kieszeń. Jest niewątpliwie postacią bardzo charakterystyczną, ale czy wszyscy nie mamy być wyraziści jak sól? Bo „jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić?”

Drogi Panie Marku!

Z okazji Pana urodzin cała parafia życzy Panu wszystkiego co najlepsze: Bożego błogosławieństwa i opieki Matki Boskiej, aby dodawała Ona siły do pracy! Sto lat!

Marek Romuald Stachowicz Piła Klub Gazety Polskiej

Korzystałem z:
encyklopedia_solidarnosci_t2_okladka