Czy nie przesadziliśmy z koncertem Szcześniaka?

I od razu zaznaczamy, że w tym artykule nie znajdziecie odpowiedzi na pytanie zadane w tytule, ani hejtu na koncert kolęd Szcześniaka. Po prostu ciśnie nam się na usta refleksja. Czy słuszna? Oceńcie sami.

Dużo światła, prezbiterium wypełnione sprzętem koncertowym, głośniki na stelażach, wybieg dla artysty i … jeszcze więcej światła, światełek i iluminacji – tak wyglądał z zewnątrz koncert Mieczysława Szcześniaka w Pile, który odbył się w minioną sobotę, 11 stycznia, w naszym kościele. Można powiedzieć, że na czas występu artysty kościół zmienił się nie do poznania. Czy warto było?

[one_half]

Nie ma dowolności odnośnie koncertów w kościele. Tę sprawę reguluje m.in. Instrukcja Kongregacji Kultu Bożego z 5 listopada 1987 roku „O koncertach w kościołach”. Mówi ona o tym, że zjawisko coraz częstszego wykorzystywania kościołów jako miejsca koncertów stawia proboszczów i rektorów wobec pytań, które wymagają odpowiedzi.

Ten dokument, wydany przez watykańską kongregację ma być refleksją oraz pomocą w podejmowaniu decyzji odnośnie koncertów w kościele, uwzględniając sytuację społeczno-kulturalną środowiska.

I tak czytamy w niej w punkcie trzecim: „udostępnianie kościołów na wszelkiego typu koncerty wywołuje sprzeciw i niezadowolenie wielu wiernych, zaś bezwzględna odmowa ich udostępniania byłaby źle przyjęta przez organizatorów, muzyków i śpiewaków”.

[/one_half] [one_half_last]

[/one_half_last]

Póki co nie spotkaliśmy się z głosem sprzeciwu, ale instrukcja stawia sprawę jasno: „Przede wszystkim należy mieć tu na uwadze samą istotę i przeznaczenie kościołów. (…) Zgodnie z tradycją, którą ukazuje ryt poświęcenia kościoła i ołtarza, świątynie są przede wszystkim miejscem, w którym gromadzi się lud Boży. Lud Boży, zgromadzony w jedności Ojca, Syna i Ducha Świętego. (…) Tak więc kościołów nie można uważać za zwyczajne miejsce „publiczne”, mogące służyć wszelkiego rodzaju zgromadzeniom. Są to miejsca święte, przeznaczone wyłącznie i na stałe, od momentu ich konsekracji lub poświęcenia, do sprawowania kultu Bożego.” (Art. 3; 5)

Dalej czytamy też: „muzycy i śpiewacy nie powinni występować w prezbiterium. Najwyższym szacunkiem należy otaczać ołtarz, krzesło celebransa i ambonę; Najświętszy Sakrament winien być przechowywany, w miarę możliwości, w przyległej kaplicy lub w innym miejscu bezpiecznym i stosownie przyozdobionym” (Art. 10 ppkt „e”)

Duży nacisk kładziony jest na szerzenie w miejscu świętym tylko tego, co służy sprawowaniu kultu, pobożności i religii, a zabrania się tego, co jest obce świętości miejsca. Sobotni koncert kolęd na pewno nie był obcy naszej religii, ale nie da się ukryć, że główny artysta jest zielonoświątkowcem oraz kilka razy zmieniał wyznania (przez pewien czas był katolikiem).

Drugą kwestią jest koszt materialny koncertu. Wiadomo, artyści zarabiają występami na życie, dlatego trudno odmawiać im zapłaty. Te tantiemy nie mogą jednak pochodzić… z biletów za wstęp do kościoła! Wyżej przytoczona instrukcja stawia sprawę jasno: Art. 10, ppkt „c” „wstęp do kościoła winien być wolny i bezpłatny”. Wprawdzie na wstępie na koncert Szcześniaka harcerze pobierali cegiełki (nie za bilety! – jak pisał jeden z pilskich portali), to było to w granicach składanej ofiary. Ktoś, to poczuł się urażony, że musi płacić za wstęp do kościoła, mógł bez problemów wejść za darmo.

Instrukcja kończy się słowami, które Sobór Watykański II wyraził w orędziu do artystów: „Nie uchylajcie się od oddania waszego talentu na służbę prawdzie Bożej. Świat, w którym żyjemy, potrzebuje piękna, by nie popaść w beznadziejność. Piękno, podobnie jak prawda, wlewa radość w serca ludzi. A to przez wasze ręce”.

I miejmy nadzieję, że ten koncert wlał w serca tego tłumu ludzi, który uczestniczył w koncercie radość! Bo przecież chrześcijanin, jest człowiekiem radosnym!

[button size=”large” link=”http://sdrv.ms/1fu5Wfe” target=”blank” align=”center”]Zobacz galerię zdjęć[/button]