Pilskie Święta Niczego Narodzenia

Chyba tylko kolędy i szopka bożonarodzeniowa przypominają o istocie świąt, czyli o Jezusie, podczas świątecznego jarmarku w Pile. Czy miejskie święta nie zostały przypadkiem pozbawione Boga, a tradycje świąteczne nie są przypadkiem stopniowo wypłukiwane z własnej esencji przez komercję? Nie narzekamy. Nasuwają nam się jedynie pytania.

Na latarniach kolorowe lampki, na deptaku istny jarmark: budki z jedzeniem, ubraniami, zabawkami, ozdobami świątecznymi, kiełbasami, smalcem, cukierkami, grzańcem. Jest też lodowisko. Wszystko okraszone jeszcze większa ilością światełek.

I jeszcze dwie choinki: jedna koło figury papieża – potężna, żywa i mocno oświetlona, i druga, postawiona na zakrytej fontannie. Nie tyle choinka, co twór choinkopodobny zrobiony (a jakże!) z lampek. Jest też szopka z drewna, w której największą atrakcją są zwierzęta, z którymi chętnie fotografują się dzieci. Na szczęście obok stoją figury Matki Boskiej, św. Józefa i Jezusa.

Na pilskim jarmarku był też święty mikołaj (nie przypadkowo pisany z małej litery!), były spektakle, występy, koncerty. Przyjechał nawet Jarosław Kret z telewizji, który przedstawił świąteczną prognozę pogody. Wszystko ładnie, pięknie. Rzec by można było, że jest „magia” świąt.

I tylko te nieszczęsne kolędy, w których słychać „Bóg się rodzi, moc truchleje”; „Chwała na wysokości, a pokój na ziemi”, „Do szopy, bo tam cud, Syn Boży w żłobie leży”.

Pilski przypadek pokazuje, że nadchodzące święta Bożego Narodzenia są najbardziej dziwnymi świętami. Bo przecież można zapomnieć o ich istocie, o tym dlaczego świętujemy, żeby je świętować. Czy czasem nie zeświecczyliśmy całkowicie uroczystości Bożego Narodzenia? Czy święta to tylko bombeczki, choineczki, świecidełka, bałwanki, lampeczki, mikołajki, gwiazdeczki, śnieżek, prezenciki, jedzonko, ozdóbki, reniferki, zakupy, porządki.

Gdzie w tym wszystkim jest ON? Nowonarodzony Bóg, który „się na to narodził i na to przyszedł na świat, aby dać świadectwo prawdzie”?

Słodka otoczka wokół uroczystości Narodzenia Pańskiego jest niewątpliwie potrzebna. Pomaga poczuć tzw. „klimat świąt”. Z tym że ze świętami jest trochę jak z kiełbasą: nie wystarczy je poczuć. Trzeba posmakować. I nie chodzi tutaj o nadmierne obżarstwo dwunastoma potrawami, tylko o zanurzenie się w głębi, w ich istocie czyli w Jezusie Chrystusie. „

Choinki, bombki, bałwanki, mikołaje – niewątpliwy symbol kulturowy świąt. Szkoda, że coraz częściej świętowanie ogranicza się do otoczki, a nie tego, co na prawdę święta ze sobą niosą: przesłanie miłości i ofiary doskonałej.

Więcej o komercjalizacji świąt
przeczytasz w najnowszym numerze
Rodziny Salezjańskiej,
dostępnej w kiosku parafialnym.

Pilski Jarmark Bożonarodzeniowy (1)

Pilski Jarmark Bożonarodzeniowy (2)

Pilski Jarmark Bożonarodzeniowy (3)

Pilski Jarmark Bożonarodzeniowy (4)

AKTUALIZACJA 18.12.2013
Ostatni dzień pilskiego jarmarku bożonarodzeniowego ratował sytuację. Jak czytamy na jednym z pilskich portali: W imieniu pilskich księży głos zabrał ks. Zbigniew Hul, proboszcz parafii pw. Św. Rodziny. – Od trzech dni obserwuję świętowanie. Były jasełka, śpiewanie kolęd, koncerty. Piękne, że nie ograniczyliśmy się tylko do światełek, śniegu, ale była mowa o Jezusie Chrystusie – chwalił kapłan.