Kibice słuchali wykładu o Powstaniu Wielkopolskim

Ale nie tylko oni, choć nie da się ukryć, że młodzi szalikowcy klubu Lecha Poznań dominowali na wykładzie o Powstaniu Wielkopolskim w regionie pilskim.

[one_half]

Wcześniej, dzień przed 95. rocznicą wybuchu Powstania Wielkopolskiego w kościele, a także przed nim zawisły flagi, które są replikami sztandarów powstańczych z 1918-1919 roku. 95 lat temu to właśnie zrywanie przez Niemców flag polskich i państw koalicyjnych było jedną z przyczyn wybuchu Powstania.

Szkoda, że 27 grudnia tylko w niewielu oknach i na balkonach były biało-czerwone flagi.

– Mam nadzieję, że te piękne tradycje upamiętnienia powstania w kolejnych latach będą się rozwijały. Dziś w Pile jest już wywieszonych kilka flag. Żeby było ich więcej to potrzeba czasu. Krok po kroczku. Myślę, że za kilka lat będziemy w czołówce miast w Wielkopolsce, które czczą Powstańców – patrzy optymistycznie ks. Jarosław Wąsowicz, moderator wykładu.

Wieczorem, kiedy w stolicy Wielkopolski trwały główne uroczystości związane z 95. rocznicą wybuchu Powstania, w sali św. Jana Bosko przy kościele rozpoczynał się wykład Marka Fijałkowskiego, pilskiego historyka z Muzeum Stanisława Staszica w Pile.

Wykładu słuchało około 80. osób. Dużo było młodych ludzi oraz pilskich kibiców klubu piłkarskiego Lech Poznań.

Ponieważ walki powstańcze ominęły ówczesne Schneidemühl, prelegent rozpoczął od pokazania zdjęć Piły z początku XX wieku.

– Zastanawiałem się jak podejść do tematu. Bo długo można opowiadać np. o bitwie pod Chodzieżą, pod Wysoką, albo o zajęciu Czarnkowa. Ale pomyślałem, że ciekawiej będzie jak opowiem o Pile w czasie Powstania Wielkopolskiego, czyli co się działo, jak wyglądało nasze miasto, jak się zachowywali Polacy i jaka były sytuacja polityczna. To będzie dla nas bliższe – mówił Marek Fijałkowski.

[/one_half] [one_half_last]

[/one_half_last]

Historyk wyjaśnił także, dlaczego Powstanie nie obejmowało niemieckiej Piły.

– Tutaj w Pile stacjonował potężny garnizon wojska. Do tego był olbrzymi obóz jeniecki. Tak jak w mieście żyło wówczas ok. 30 tys. osób, tak w obozie przetrzymywano 45 tys. więźniów. Poza tym w Schneidemühl żyło niewielu Polaków, dlatego pewnie nie mieli szans z niemieckim okupantem – tłumaczył zebranym Fijałkowski.

To, iż Powstanie ominęło Piłę, nie znaczy, że nasze miasto nie miało wkładu w zrywie poznaniaków. To w pilskiej restauracji Drozdowskiego już na początku grudnia 1918 roku wystosowano petycję do Poznania z żądaniem przyłączenia Piły do Polski. Także w tej samej restauracji, po wybuchu Powstania zwołano naczelników Rad Ludowych i wybrano dowódcę powstania na okręg nadnotecki.

[one_half]

[/one_half] [one_half_last]

Podczas wykładu nie mogło zabraknąć nazwisk z regionu, którzy mieli wkład w wielkopolski zryw, takich jak Maksymilian Bartsch, oficer 149 Pułku Piechoty, powstaniec wielkopolski, kapitan WP; Teofil i Teofila Drozdowscy; czy uczestników spotkania przedstawicieli nadnoteckich Rad Ludowych: księdza Zygmunta Dykierta, W. Raczyńskiego, Z. Orłowskiego, Aleksandra Bannacha.

W Pile przetrzymywano także Powstańców. Tych chorych w lazaretach, a zdrowych w więzieniu przy obecnej ul. Sikorskiego. Po byłym więzieniu został tylko mur i jak zdradza ks. Jarosław Wąsowicz już wkrótce ma na nim powstać mural poświęcony Powstańcom Wielkopolskim.

[/one_half_last]

– Dziś są tam na nim bazgroły, a nie ma chyba w Pile bardziej godnego miejsca na upamiętnienie Powstańców, więzionych w Pile – mówi ks. Wąsowicz.

A wykład Marek Fijałkowski zakończył znamiennym zdaniem Teofila Drozdowskiego: „Pomimo, że nas Polaków w Pilskiem opuszczono jako do Polski nie należących, okazujemy nasze narodowe poczucie i spodziewamy się, że nadejdzie godzina, w której i my powitamy naszych braci i siostry w Polsce”.

Cześć i chwała Bohaterom Powstania!

[button size=”large” link=”http://sdrv.ms/19qgVhC” target=”blank”]Zobacz galerię zdjęć[/button]