”Wyprowadzić naród z Lemingradu” [wideo]

Szkoda, że na spotkaniu z dziennikarzem śledczym, Cezarym Gmyzem zabrakło naszych regionalnych żurnalistów. Mogliby się np. dowiedzieć, że dziennikarz nie może być mordercą z telefonem zza biurka.

– Dziennikarz nie może być oderwany od rzeczywistości, bo nie będzie umiał jej opisać dla ludzi. Nie może wozić się po mieście samochodem. Przecież w tramwaju można usłyszeć, czym ludzie żyją. Do tego uważam, że esencją dziennikarstwa jest dziennikarstwo śledcze – dzielił się swoimi spostrzeżeniami red. Cezary Gmyz.

Spotkanie z Gmyzem odbyło się w 15 listopada, w ramach promocji jego najnowszej książki, wywiadu-rzeka pt. „Zawód: dziennikarz śledczy”. Uczestniczyło w nim aż około 120 osób! – Ma imponującą wiedzę na wielu płaszczyznach. Jeden z najlepszych dziennikarzy, który zna się na Kościele. Można go nazwać najbardziej katolickim ewangelikiem – mówił o Cezarym Gmyzie, ks. dr Jarosław Wąsowicz, moderator spotkania.

– Skromny i budzi zaufanie. Podnosi nadzieję na lepszą przyszłość – tak scharakteryzowała Gmyza Maria Skowyra, jedna z uczestniczek spotkania autorskiego.

Dziennikarz rozpoczął od sprawy, przez którą stał się sławny. Tłumaczył zebranym jak to było z artykułem w Rzeczpospolitej pt. „Trotyl na wraku tupolewa”.

– Gdybym dziś miał napisać ten artykuł, właściwie niczego bym w nim nie zmienił. I zapytacie czy Gmyz jest wyznawcą teorii spiskowych. Tak, przyznaję się: jestem fanem teorii spiskowych. Za dużo czasu spędziłem w IPN, żeby nie wierzyć w spiski – mówił dziennikarz. I przyznaje, że do dziś nie wie co się stało w Smoleńsku. – Mam swoje teorie, a tak na serio co było 10 kwietnia 2010 rok wiedzą tylko Rosjanie i dopóki Putin siedzi na Kremlu, to nie poznamy prawdy – dodaje.

Sporo było także o jakości dzisiejszego dziennikarstwa.

– Funkcjonuje coś takiego jak „dupokrytki”, czyli np. matka małej Madzi, którą już rzygałem. Odwracają one uwagę od prawdziwych problemów. Dlaczego na przykład nie mówi się skąd Palikot ma pożyczki z rajów podatkowych? W mediach tego nie słyszymy. One wolą patrzeć na ręce opozycji, a nie rządzących. Mainstream jest oderwany od odbiorców, tworzy media przyjazne władzy.

Nie mogło również zabraknąć polityki, czyli pola działania dziennikarza.

– Musimy wyprowadzić naród z Lemingradu. W Polsce grupy interesów hodują sobie polityków, np. tak jak to było w przypadku artykułu 585 kodeksu spółek handlowych. Media zamiatają pod dywan i dowalają opozycji. A Polska jest krajem bardzo mocno infiltrowanym przez tajne służby rosyjskie. Przecież ostatniego agenta wywiadu wyłapano za premiera Kaczyńskiego! – wygłaszał swoje poglądy Gmyz.

[button size=”large” link=”http://sdrv.ms/18UENNN” target=”blank”]Zobacz galerię zdjęć[/button]