Czy jesteśmy przejedzeni świętami?

Rekolekcje parafialne są głoszone najczęściej przez kapłana niepochodzącego z naszej parafii. Idąc tym tropem porozmawialiśmy na temat świąt z proboszczem sąsiedniej parafii pw. św. Antoniego,  o. Markiem Skwarło OFMCap. Zachęcamy do przeczytania wywiadu o tym jak pośpiech i konsumpcja zabiera nam święta i jak w zabieganiu znaleźć czas dla Pana Boga.

***

Czy ze świąt nie zrobił nam się taki twór, że można je obchodzić bez Chrystusa?

Jak mamy wtedy rozumieć te święta?

Może być Gwiazdka, a nie Boże Narodzenie; choinka, a nie żłóbek…

To niestety przykre, że z świąt można wyrzucić Jezusa i zostawić samą otoczkę. Ona jest w prawdzie piękna. Choinka, prezenty, świecidełka. Ale to tak jakby mieć piękne opakowanie w złocie z kokardką, a w środku puste. Na dłuższą metę nie wystarcza. Ludzie w końcu dojdą do wniosku, że po co to wszystko? Sama otoczka jest marna i nie daje szczęścia, pokoju które przynosi Chrystus.

Czy w Polsce coraz bardziej obchodzimy „otoczkę”, a nie święta?

Różne partie lewicowe i liberalne do tego dążą, ale myślę, że polski religijny naród, oparty na tradycji jakoś to wytrwa. Jak się popatrzy na Europę to jesteśmy wyjątkiem – wokół nas jest wiele ateizmu, ale Polska w miarę jest przy Panu Bogu.

Czyli nie widać kryzysu na horyzoncie?

Nie widzę na przyszłość czarnego scenariusza. Wierzę, że ta polska wiara w Pana Boga przetrwa i będziemy iskrą i przykładem dla innych. Nawet widzę to po naszej parafii, że raczej nie ma kryzysu, i wierni starają się prawdziwie przeżywać wiarę.

Chrystus zwycięży?

Zwyciężył już wtedy na krzyżu. A święta są po to abyśmy zobaczyli, że taki mały i bezbronny Bóg przychodzi do nas, a jednak jest Barankiem który dał się na zabicie. Święta Bożego Narodzenia są takie piękne, bo możemy być darem i np. prezenty pod choinką są znakiem, że sam Bóg dał nam prezent: siebie w Jezusie. Nie mieć w sobie miłości, a dawać upominki to jest to farsa.

To jak prawdziwie przeżywać BOŻE Narodzenie?

Człowiek powinien mieć czas, aby odpocząć i spędzić go z rodziną, pomodlić się. Ale oczywiście – żyjemy w świecie i musimy w nim działać więc na pewno trzeba mieć czas na zakupy i pracę. Trzeba szukać złotego środka i takiej roztropności, aby to zrobić a tego nie zaniedbać.

Świat coraz szybciej pędzi…

Ważne jest, aby zaplanować sobie harmonogram dnia. Dziś jest to trudne, bo ciężko o pracę, a ludzie muszą pracować aż do 24 i potem zakupy, święta, porządki, spowiedź. Ja ich rozumiem że to nie jest łatwe. Trudno się wyrwać z tego pędu, w którym wszyscy uczestniczymy. Jakoś trzeba godzić to aby był czas na zakupy i rodzinę i na Pana Boga.

Jak znaleźć ten czas?

Pamiętajmy, że Bóg działa cuda i czasem zakrzywia czas. Jeśli my mu damy trochę czasu, to on nam da o wiele więcej i wszystko się poukłada. Nie raz biegamy jak z pustymi taczkami, tylko żeby biegać, a ta skuteczność i owocność jest marna. A jak idziemy z Panem Bogiem, to im mniej czasu poświęcimy na coś innego, tym będzie to bardziej owocne i skuteczne.

A mimo to świat odciąga nas od Boga…

Problem jest taki, że ta współczesna kultura za bardzo nastawia się na konsumpcję i sama wprowadza pośpiech. Już nie mówiąc o tym, że święta, prezenty są już od listopada w sklepach. Przez to jesteśmy już zmęczeni tym wystrojem, zakupami, reklamami i przychodzą święta, a my jesteśmy nimi psychicznie przejedzeni.

… i święta stają się uroczystością jedzenia, dobrej zabawy, spotkania…

Tak też jest  to często pokazywane w środkach masowego przekazu. Takie spłycanie. Jak patrzymy na święta z takiej perspektywy to wtedy nie ma czasu na spowiedź. To jest kwestia naszych wyborów i hierarchii wartości. Ja myślę, że czas by się zawsze znalazł, gdybyśmy co innego stawiali na pierwszym miejscu.

Sklepy wołają: promocje, obniżki. Księża: do spowiedzi, do Komunii.

W święta z jednej strony przychodzi Chrystus, z drugiej to my idziemy do innych. Więc pojednanie z Bogiem i człowiekiem jest łaską. Ono daje nam pokój, radość i łatwiej przeżywamy te święta. Jeśli ja jestem pojednany, przebaczam i proszę o przebaczenie, na pewno inaczej przeżywa się te Boże Narodzenie. Z nastrojem pełnym miłości i zgody.

„Ostatnio raz u spowiedzi byłem rok temu…” Jaki jest więc sens takiej spowiedzi?

W XVI w. św. Ksawery szedł i chrzcił tysiące ludzi każdego dnia, bo uważał, że ten sakrament jest wielką łaską, mimo że oni nie mają świadomości to warto ich chrzcić, a najwyżej później dopełni się ich umysł. I tak samo jest ze spowiedzią. To jest taki wielki skarb i łaska, że warto ją obficie rozlewać. Może często człowiek spowiada się „bo tak trzeba” i łaska przechodzi mimo wszystko, jak woda, która zawsze znajdzie miejsce w skale i przejść dalej.

Łaska obficiej rozlewa się w święta?

Jeśli damy jej szansę! Czasem się wydaje, że to nic nie zmieni, bo wyspowiadał się tylko dla tego że taka tradycja. Ale my nie wiemy, co tam się dzieje w jego sercu Przecież Bóg jest większy od naszego myślenia i może zdziałać cuda. Myślę że warto dać szansę Panu Bogu w te święta.