Święto Niepodległości

Święto Niepodległości“Święto Niepodległości jest poświęcone pamięci tych, którzy przelaną krwią, pracą pozytywną, myślą polityczną, nauką i sztuką spowodowali, że Polska po 123 latach niewoli stała się znów niepodległym, suwerennym państwem. To święto polskiego patriotyzmu, który umożliwił nam przetrwanie zaborów i zbudowanie społeczeństwa zdolnego godnie przeciwstawić się faszystowskim i bolszewickim najeźdźcom. Solidarność jest testamentem naszych przodków, którego realizacja pozwoliła nam zapoczątkować upadek komunizmu i zbudować wolny kraj. Czy potrafimy być temu testamentowi nadal wierni?” – tak napisał Zbigniew Romaszewski w artykule pt.: “Święto Niepodległości”.

Nasza Parafia mszą świętą o godz. 14.00 w intencji Ojczyzny rozpoczęła uroczyste obchody Święta Niepodległości. Temu liturgicznemu spotkaniu przewodniczył Ksiądz dziekan Stanisław Oracz, a w koncelebrze brali udział przedstawiciele pilskich parafii. Homilię wygłosił ksiądz Adam Popławski pracujący w Domu Inspektorialnym. Eucharystia z licznym udziałem pocztów sztandarowych. Po mszy świętej w towarzystwie pilskiej orkiestry wszyscy udali się na Plac Zwycięstwa, aby złożyć kwiaty pod pomnikiem.

Niżej prezentujemy kazanie, które wygłosił Ks. Adam Popławski sdb.

Miłość do ojczyzny, kazanie w Dzień Niepodległości 11 listopada 2011 r.

11-go listopada dobry chrześcijanin i uczciwy obywatel (św. Jan Bosko) w duchu wdzięczności Bogu i ludziom za dar wolności i niepodległości świętuje i modli się za swoją Ojczyznę.

Kluczem do zrozumienia dzisiejszego Dies patriae jest sięgnięcie do skarbca Bożej Mądrości. Mądrość to poznanie Pana ze stworzenia. Jesteśmy stworzeni z Bożej miłości i mądrości. Każdy władca tego świata i każdy prosty człowiek jest zależny od Boga swego Stwórcy.

Mądrość to tchnienie mocy Bożej, przeczysty wypływ chwały Wszechmocnego.

Mądrość to więcej niż wiedza, bo istnieją także wykształceni, inteligentni barbarzyńcy, wyznawcy działania przed myśleniem, korzyści nad skutkami.

To bojaźń Boża, troska o życie wieczne, o czym mówi dzisiejsza Liturgia Słowa.

To umiłowanie prawdy, której deficyt widać w otaczającym nas świecie, bo często brak jest jej w nas samych. Brak jej w ekonomii, nauce (plagiaty, nierzetelność niektórych studentów i profesorów), w życiu publicznym, polityce… Czy nie jest prawdziwa teza, ze kryzys dzisiejszego świata, kryzys ekonomii, wartości pieniądza, to tak naprawdę kryzys prawdy? Efekt finansowej fikcji nie opartej na rzeczywistości?

Mądrość to umiłowanie prawdy w historii naszej Ojczyzny, która jakkolwiek nie jest idealna i znajdują się w niej i mniej chwalebne wyjątki, to jednak stawia nasz naród w gronie szczególnych Ofiar, a nie oprawców wojennych zbrodni.

Mądrość to słuchanie Boga i trwanie przy nim, czyli wierność. Wierność swemu powołaniu w małżeństwie, kapłaństwie, życiu zakonnym.

To poczucie wstydu i przyzwoitości. A te dwie cnoty składają się na tę ojczyźnianą, czyli honor.

To troska o silne rodziny, o ich jedność, to ich wspieranie, a nie osłabianie oraz ukazywanie ich przez pryzmat patologii.

Mądrość odczytana w duchu dzisiejszej Ewangelii to robienie tego, co potrzeba, tego, co konieczne, a nie tego, co inni chcą usłyszeć. Przywołani przez Jezusa Noe i Lot mówią to, co ustrzeże, a raczej, co może ustrzec przed zagładą, nie przyklaskują degeneracji i grzechowi swoich rodaków. Nie zwodzą ich i nie utrzymują w zakłamaniu. Głoszą prawdę w imię miłości, choć nie przynosi to im popularności. Czynią tak, bo każdy naród potrzebuje autentycznych kierowników sprawy narodowej, mądrych, prawych i uczciwych.

Dzień Syna Człowieczego przyjdzie niespodziewanie, tak mówi przeczytana przed chwilą Ewangelia. A my żyjemy w czasach ostatecznych, oczekujemy tego przyjścia, i mamy być na niego zawsze gotowi. To cnota czujności – być gotowym każdego dnia. Przeżywać codzienność w nadzwyczajny sposób (św. Franciszek Salezy).

Są dni Noego i dni Syna Człowieczego. Są dni naszego życia, które zmierza ku Bogu.

Noe – arka wybawienia i potop zniszczenia – kara za zło i brak nawrócenia.

Lot – zagłada Sodomy – ogień siarki oczyszczenia ze zgnilizny moralnej, egoizmu, cudzołóstwa i bałwochwalstwa oraz wszelkiego innego zła, popełnianego przez człowieka.

Ewangeliczny opis sytuacji Noego i Lota nabiera szczególnie wymownego znaczenia, gdy odczytujemy go w dzień niepodległości naszej Ojczyzny, 11 listopada 2011 r.. Znajdujemy w nim właściwy komentarz do przyczyn upadku Rzeczypospolitej i przestrogę dla czasów, w których przyszło nam żyć.

Zastanawiamy się dzisiaj nad tym czym jest i jaki ma być patriotyzm. Pomocą w tej refleksji będą dla nas polscy myśliciele i etycy – o. Jacek Woroniecki, który żył i działał w okresie międzywojennym oraz bardziej nam współczesny o. Bocheński.

Ojczyzna to coś podobnego do ojca i matki. W życiu człowieka główną rolę odgrywają czynniki duchowe. A przyznanie się do ojczyzny to przyznanie się do pewnej kultury narodowej (Bocheński). To dobre mówienie o swoim kraju, szerzenie jego dobrego imienia. Dostrzeganie dobra, które w nim istnieje.

Z miłości i czci do rodziców i rodziny wypływa miłość do społeczeństwa, w którym się wyrosło, zwana miłością ojczyzny lub patriotyzmem. Ojczyzna to coś nam bardzo bliskiego i odblask Bożej chwały w świecie, z którym jesteśmy związani. Razem z miłością rodziców miłość Ojczyzny opiera się na miłości ku Bogu. (Woroniecki)

1. Obowiązek zaciągnięty wobec ojczyzny – ze sprawiedliwości, jej zawdzięczmy prawie wszystko.

2. Zrządzenie woli Bożej – miłości – współodpowiedzialność za odblask Bożej chwały, którym jest miłość do Ojczyzny.

Patriotyzm nie jest właściwie jedną cnotą, ale zespołem cnót – jest stałym nastrojem duszy, na który składają się miłość do najbliższych, z którymi się wciąż obcuje, sprawiedliwość współdzielcza, skłaniająca do przenoszenia dobra wspólnego nad dobro własne, i wreszcie cześć dla tej społeczności, w której się wyrosło i od której przyjęło się obyczaje, jako podstawę życia duchowego. (Woroniecki)

Miłość bliźniego to nie teoria, ale praktyka w codziennym obcowaniu. Miłość Ojczyzny to nie teoria, ale praktyka w codziennym obcowaniu. Bez chętnego ustosunkowania się do wspólnego dobra narodu, patriotyzm jest tylko pustym frazesem i hipokryzją służącą do zamaskowania egoizmu. (Woroniecki)

Patriotyzm – to wychowanie umysłu, wiedza o ojczyźnie, kulturze ojczystej, którą aby móc rozwijać trzeba ją najpierw znać, o historii (na lekcjach historii, w rozmowach rodziców z dziećmi, …), to pamięć o bohaterach i zdrajcach, o katach i ich ofiarach. To oprócz Katynia i Monte Cassino, oddanie czci i podobne dochodzenie do prawdy o ponad 100 000 bestialsko i systematycznie zamordowanych ofiarach Rzezi Wołyńskiej (dzieciach, kobietach, starcach), prawdy, która wyzwala i pozwala budować lepszą przyszłość i relacje z innymi narodami. Prawdy, która będąc podstawą przebaczenia, jest uzdrowioną pamięcią, która nie szuka zemsty i rewanżu …

Patriotyzm – to wychowanie uczuć – przez uroczystości narodowe, śpiew patriotycznych pieśni i szacunek dla narodowych symboli.

To kultywowanie tradycji, także w pozornie małych sprawach, jak umieszczenie godła na koszulce reprezentantów Polski w piłce nożnej, którzy przecież nie są (i trzeba dodać na szczęście) reprezentantami jakiegoś związku sportowego, o wątpliwej niestety reputacji.

Wychowanie wyobraźni – Patriotyzm jest jedną z cnót, która wymaga dość surowego stosowania zasady indeksu – a mianowicie zabronienia sobie wchłaniania treści pism, mów, audycji itp., poniżających naszą ojczyznę, a także występujących, np. w imię interesu międzynarodówek – przeciw samym zasadom patriotyzmu. (Bocheński)

Wychowanie woli – Patriotyzm – jego siedziba jest nie w uczuciu, ale w woli. Nie ten więc jest dobrym patriotą, kto ma najgorętsze uczucie patriotyczne, ale ten, kto potrafi najlepiej swój obowiązek patriotyczny spełnić, innymi słowy – ten kto ma najsilniejszą po temu wolę. Dług wobec ojczyzny jest w pewnym sensie nieskończony (Bocheński).

Jan Długosz w przedmowie do syntezy dziejów Polski napisał, że: ojczyźnie każdy jest winien tyle, na ile go stać. Bo nie jesteśmy w stanie jej się odpłacić pokoleniom Polaków, którzy w ciągu dziejów walczyli o jej wolność. Ale ona [Ojczyzna], podobnie jak i rodzice, zadowala się tym, co składamy jej w miarę możliwości i z najlepszą naszą wolą, i więcej od nas nie żąda. (Woroniecki)

Różni ludzie są powołani do pielęgnowania różnych dziedzin kultury ojczystej – artyści sztuki, uczeni myśli, a duchowni religii. Najlepszą służbą ojczyźnie, jaką pełnić mogą duchowni, jest służba podstawowemu składnikowi kultury ojczystej, którym jest ojczysta religia. (Bocheński)

Wspominamy dzisiaj z szacunkiem i wdzięcznością tych, wobec których spełniły się słowa dzisiejszej Ewangelii: „Kto będzie się starał zachować swoje życie, starci je, a kto je straci zachowa je.” Myślimy o tych, którzy wyzbywszy się swego egoizmu i pomimo ludzkiej słabości i obaw, przyczynili się do wywalczenia dla siebie i dla nas wolnej Ojczyzny. To oni nierzadko tracąc swoje życie, często w powojennej już Polsce, zachowali je na wieki. Oni przekazują nam wielkie dziedzictwo, którego nie możemy zmarnować. Będąc częścią historii i jej twórcami są odpowiednimi nauczycielami miłości do ojczyzny, czyli patriotyzmu.

Bogu, który jest jedynym Panem przeszłości, teraźniejszości i przyszłości polecajmy pomyślność Rzeczypospolitej.

Ks. Adam Popławski SDB

IMG_8030

IMG_8033

IMG_8036

IMG_8038

IMG_8041

IMG_8045

IMG_8046

IMG_8048

IMG_8051

IMG_8052

IMG_8060

IMG_8067

IMG_8070

IMG_8071

IMG_8075

IMG_8076

IMG_8085

IMG_8094

IMG_8097

IMG_8102

IMG_8111

IMG_8113