Oficjalna strona internetowa salezjańskiej parafii rzymskokatolickiej pod wezwaniem Świętej Rodziny w Pile

Chrystus na czele!

Chrystus na czele!

„Cieszę się, że żyję w tym kraju, gdzie na ulice wychodzą procesje, bo gdzie indziej, gdzie nie wychodzi się z Chrystusem, tam tworzą się inne: pochody próżności, parady wynaturzonej miłości”. – w tak dosadny sposób mówił ks. Andrzej Mimier na placu podczas Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej. Prezentujemy obszerne fragmenty tego kazania.

W tym roku Boże Ciało wypadało w  Dzień Ojca – 23 czerwca 2011 r. W Eucharystii na placu Zwycięstwa uczestniczyli licznie zgromadzeni mieszkańcy Piły. Mszy świętej, koncelebrowanej przez kapłanów z pilskich parafii, przewodniczył dziekan dekanatu – ks. Stanisław Oracz. Homilię wygłosił kapłan z naszej parafii – ks. Andrzej Mimier, który za to słowo zebrał burzliwe oklaski.

Zachęcamy do posłuchania i lektury:

Połamany Chleb na nasze połamane życie

Idę gdzieś w mojej duchowej pielgrzymce, do Wieczernika. Pokornie siadam pod ścianą aby patrzeć na Jezusa i apostołów. Bo tam to wszystko się zaczęło. I patrzę na Jego gesty. I słucham słów modlitwy konsekracyjnej, którą Kościół jak świętą relikwie przechowuje do dnia dzisiejszego w sercach wszystkich kapłanów, aby ciągle tą samą Eucharystię sprawować. Więc patrzę na Jezusa. Pochyla się nad chlebem, odmawia błogosławieństwo, łamie chleb i rozdaje go uczniom. Już wiem, że ten połamany Chleb, jest jak nasze połamane życie. Że Jezus łamie chleb na nasze połamane życie, połamane zdrowie, połamane rodziny, połamane serca, połamane relacje i uczucia.

Dzwoni mój przyjaciel. Moja mama trafiła do szpitala. Lekarze powiedzieli, że będzie operowana. Jest złośliwy nowotwór. Tato, nie martw się! Zanim pójdzie na stół operacyjny, nakryjmy stół białym obrusem i łammy chleb. Dwa dni później lekarz mówi, że źle zdiagnozował, że się pomylił. Operacji nie będzie. Boże jak ja Ci dziękuję za tą pomyłkę!

To już siedem lat, jak trwa nasze małżeństwo. Nie mamy nadziei na dzieci. Pani profesor powiedziała: „Może jest 1%”. To było dobre miejsce. Jasna Góra, jedna z pierwszych moich mszy – więc dlaczego się nie pomodlić w tej intencji. Dlaczego nie połamać chleba na tą połamaną w sercu rodzinę. Nie widziałem zdziwienia w oczach pani profesor, kiedy powiedziała: „Pani będzie miała dziecko”. Dziękuję Ci Boże za ten 1%.

Dzwoni siostra zakonna. Moja bratowa urodziła dziecko. Jest w ciężkim stanie. Lekarze nie dają nadziei na przeżycie. Siostro, będziemy sprawować Eucharystię! Do dziś gdzieś mam zdjęcie małego Dawida. W tym roku będzie miał cztery lata. Połamany chleb na złamane bólem serce matki, która walczyła o życie swojego dziecka.

Bracia i siostry!

T

o jest tajemnica Eucharystii! Po to łamie Jezus dla Ciebie chleb, aby Twoje życie nie było połamane! Bo tylko On ma tą moc, aby to co słabe i  złamane zostało  przemienione  w to co jest boskie, w to co jest cudowne, w to co jest zdrowe i święte! Bo Eucharystia skrywa w sobie tajemnicę życia! Bo w tym chlebie zamknięta jest tajemnica zmartwychwstania Chrystusa! Nie wiem, jak to się dzieje, ale wiem, że Jezus w Eucharystii działa. Że jest prawdziwy. I dlatego Eucharystia była, jest i będzie największą siłą pielgrzymującego Kościoła! Dziś już wiem, dlaczego chrześcijanie pierwszych wieków, gdzieś z Afryki północnej [mówili]: nie wyobrażamy sobie, aby nie iść na wspólną Eucharystię, nawet gdybyśmy po jej zakończeniu mieli oddać życie za Chrystusa. Podchodzili do tego stołu, łamali eucharystyczny chleb i on stawał się ich siłą wiary. Bóg łamie dla ciebie chleb, abyś nie załamał się w  życiu, aby nie załamała się twoja wiara!

Ale to nie koniec pobytu w Wieczerniku. Jezus mówi: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane”. Za jak wielką cenę ustanowił Jezus Eucharystię? W Eucharystii skryta jest cena, w której Jezus oddaje swoje życie za twoje i moje życie. Więc za każdym razem, kiedy patrzysz w tą białą hostię, musisz przejąć się – tak, jak z wielkim trudem Jezus ustanowił Komunię świętą, abyś ty dziś z taką łatwością mógł ją przyjmować do swojego serca. Więc nigdy nie rezygnuj z Eucharystii. I proszę Cię dziś bracie i siostro, abyś na nowo wzbudził w sobie to poczucie sacrum i świętości, kiedy za każdym razem zbliżasz się do Komunii Świętej! Bo kiedy gardzisz Eucharystią, to gardzisz męką Chrystusa. Kiedy nie przychodzisz ze czcią i z czystym sercem po Komunię Świętą to tak łatwo naśmiewasz się z męki Jezusa Chrystusa. Bo w Eucharystii jest jego cierpienie, jest jego zbawcza ofiara. Więc za każdym razem, kiedy przychodzisz, aby brać udział w tej fizycznie tak skromnej uczcie, bo tylko raz tu przychodzisz do ołtarza, aby przyjąć niewielką Komunię, to ma ona niewymierny, duchowy sens i znaczenie. Ale niech w tym momencie, kiedy zginasz kolana przed Panem, bo nigdy człowiek tak bardzo nie staje się człowiekiem, jak wtedy, kiedy zgina kolana przed Jezusem. Przyjmuj Komunię ze czcią.

I proszę was, bracia w kapłaństwie: Nie traćcie nigdy tej gorliwości pierwszej Mszy prymicyjnej. Jeden ze współbraci pyta się mnie: „Dlaczego drżą ci ręce?” „Niech drżą do końca mojego życia za każdym razem, kiedy wyciągam je nad darami Eucharystycznymi.” Bo przecież tu Bóg przychodzi na ołtarz. Więc proszę cię, bracie w kapłaństwie: Niech twoje dłonie. Które unoszą Najświętsze Ciało i Krew, choć na moment staną się tronem dla Boga i pozwól tym, którzy adorują Chrystusa, choć przez chwilę, patrzeć się w Jego oczy. Bo to Chrystus z wysokości krzyża patrzy na swój Kościół, aby dawać mu życie i błogosławieństwo.

Długo będę nosił w sercu słowa 94-letniego kapłana: „Pamiętaj, tak jak ty będziesz traktował Chrystusa w Eucharystii, tak Chrystus potraktuje ciebie w godzinie twojej śmierci”.

Więc dzisiaj jest ta uroczystość, aby na nowo rozpalić w sobie miłość i wiarę, że tu jest prawdziwy i żywy Bóg. I niech ta wiara da nam poczucie wielkiej świętości, kiedy przychodzimy, aby spotkać się z Bogiem. Ale po Eucharystii, będzie coś jeszcze: procesja ulicami naszego miasta. Jest ona jak znak, jak symbol jakieś duchowej naszej drogi, naszego pielgrzymowania. I dziś pójdziemy za krzyżem i za Eucharystią; za Chrystusem w Najświętszym Sakramencie. Bo tak ma wyglądać moja i twoja droga przez życie. Tak ma wyglądać nasze wspólne pielgrzymowanie: za Jezusem, za Jego krzyżem. Niech on staje się przewodnikiem naszych , często trudnych, pokręconych i połamanych dróg. Ci, którzy idą za Chrystusem, osiągną cel, tak jak Izraelici szli za Arką Pana i weszli do Ziemi Obiecanej.

Bracia i siostry!

 

Cieszę się, że żyję w tym kraju, gdzie dziś na ulice tylu miejscowości wychodzą procesje i niosą Chrystusa. I nie bójcie się, jeśli ktoś będzie patrzył z pogardą i rozpiszą się fora internetowe, że „wyszli na ulice dewoci”, i będą się śmiać, że nowoczesny Europejczyk  tak już nie postępuje. Tak, w tak wielu miejscach zanikają procesje Bożego Ciała. Tam już z Chrystusem na ulice się nie wychodzi. Więc tworzą się inne pochody: „równości”, parady wynaturzonej miłości, gdzie burzy się odwieczny porządek natury ustawiony przez Boga. Bo jeśli Chrystus nie staje na czele procesji to kto jest przewodnikiem tego tłumu?

Bracie i siostro! Jak dobrze, że jest Bożę Ciało. Jak dobrze, że dziś raz jeszcze możemy dotknąć Tajemnicy Eucharystii. Jak dobrze, że raz jeszcze dziś Chrystus dla mnie i dla ciebie, na nasze połamane życie, połamie Chleb.

Za Eucharystię – bądź uwielbiony Panie!

Amen!

Ks. Andrzej Mimier SDB

 

W ostatnim czasie odeszli do wieczności:

Więcej pogrzebów z naszej parafii znajdziesz na specjalnym kanale na Twitterze: @Pogrzeby»