Nowenna Niedziel do Beatyfikacji Jana Pawła II (tydzień VI)

Przeżywamy obecnie szósty tydzień oczekiwania na beatyfikację Jana Pawła II. Temat Nowenny na bieżący tydzień to Ludzka droga do świętości. Zapraszamy do rozważań modlitewnych podczas niedzielnego Apelu Jasnogórskiego o 21.00.

Temat do rozważań:
Ludzka droga do świętości

    Otrzymany dar świętości zobowiązuje, jak każdy dar, który wzbogaca nasz stan posiadania. Mądry prezent ofiaro­wany dziecku potrafi wyzwolić w nim ukryte talenty, możli­wości i chęci do działania. Dziecko może się jednak znużyć prezentem, odstawić do kąta i o nim zapomnieć. Świętość nie jest jednak darem do jednorazowego użytku. Otrzymany na chrzcie dar uświęcenia – to znaczy dar bycia dzieckiem Boga – jest takim darem, który przemienia nas raz na zawsze i całkowicie. To oznacza pojęcie stygmatu, które wiążemy z sakramentem chrztu. Już na zawsze jesteśmy kimś innym, a być kimś innym to znaczy żyć inaczej.

    Podczas VI pielgrzymki Jan Paweł II, przemawiając w Zakopanem do dzieci pierwszokomunijnych, powiedział: „Pan Jezus was kocha. On jest w was, Jego miłość was na­pełnia i sprawia, że stajecie się coraz bardziej do Niego po­dobne, coraz bardziej święte. Jest to, moje dzieci, wielka la­ska, ale też wielkie zadanie. Aby Pan Jezus mógł w nas zamieszkać, musimy starać się, by nasze serce było zawsze dla Niego otwarte. Wasze zadanie jest więc następujące: za­wsze kochać Pana Jezusa, mieć dobre i czyste serce i jak najczęściej zapraszać, aby On przez Komunię św. w was za­mieszkał. Nigdy nie czyńcie tego, co jest złe” (Zakopane, 7 VI 1997). Te proste słowa, skierowane do dzieci, zawierają cały program dążenia do świętości i dlatego są aktualne dla każdego z nas.

    • Metanoia i walka z grzechem

    Najpierw potrzebna jest świadomość, że Bóg nas kocha i nigdy kochać nie przestanie. Dał tego najpełniejszy dowód, stając się jednym z nas i przyjmując na siebie wszystkie ludzkie niedole, czego znakiem jest krzyż: „umiłowawszy swoich do końca ich umiłował” – jak napisze św. Jan (J 13,1). Nieustannie żyjemy w przestrzeni Jego wszechogarniającej i troskliwej miłości, ogarnięci płaszczem Jego miłosierdzia. Bóg chce dla nas tylko dobra i nawet wtedy, kiedy dotyka nas cierpienie, On może przemienić je na naszą korzyść. Z tego przekonania wynika wszystko. Ono prowadzi do nieustannej metanoi – przemiany umysłu i serca, która oddala się od grzechu i kieruje w stronę dobra. Tylko w świetle Bożej miłości można w całej prawdzie poznać, czym jest grzech, dostrzec jego niszczącą i degradującą człowieka siłę. „Grzech jest jak wypalony kościół” – napisał August Hlond, gdy zobaczył po wojnie zniszczony Wrocław, a w nim wiele zburzonych kościołów. Człowiek, który ma być świątynią Boga, staje się pusty, nieprzyjazny Bogu, ludziom i sobie.

    Nawrócenie to nie tylko wyzbycie się samego grzechu, ale to także unikanie dobrowolnej okazji do jego popełnienia, czyli zerwanie z tym wszystkim, co łatwo prowadzi nas do grzechu, czyli różnymi sytuacjami, miejscami lub ludźmi. Jeśli wiem, że w pewnym towarzystwie lub w pewnych okolicznościach prawie na pewno popełnię grzech, to jest rzeczą nieroztropną, naiwną, a czasem może nawet oszukiwaniem siebie i Boga, jeśli się na to wszystko zgadzam. Chcemy zerwać z grzechem, ale nie chcemy przy tym nic z życia stracić. Jedno jest nam bliskie, ale żal nam drugiego. Dlatego nawrócenie, którego od nas wymaga Chrystus, to coś więcej. To wewnętrzna przemiana serca, myśli i pragnień. To zmiana hierarchii wartości, zmiana postrzegania i oceny świata i tego, co w nim robimy. A przede wszystkim to uznanie, że propozycja, jaką Bóg ma dla nas w ostatecznym rozrachunku, ma większą wartość niż to, co sami wymyślimy i zrobimy. O takim nawróceniu myśli św. Paweł, kiedy pisze do Koryntian, aby tak żyli na tym świecie, jakby nie byli z tego świata: „Ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali” (1 Kor 7, 30-31). Innymi słowy: metanoia w najgłębszym sensie tego słowa to życie nowego człowieka wyrażone ustami św. Pawła: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2,20).

    • Metanoia i modlitwa

    Nieustanna metanoia jako droga doskonalenia nie jest możliwa bez ciągłego otwarcia się na Boga, bo tylko w Nim odnaleźć można właściwy drogowskaz życia i tylko w Jego świetle można kształtować swoje sumienie. Dlatego człowiek święty to człowiek nieustannej modlitwy, tzn. zawsze jest niejako „nastrojony” jak ulubione radio na głos Boga. I nie najważniejsze są tu same słowa, ludzka aktywność. Oddając Bogu cześć na modlitwie, stajemy pokorni przed Jego wolą, którą mamy przyjąć. Ta wola jest Jego darem i jej odkrycie oraz przyjęcie jest największym owocem modlitwy, która przemienia serce człowieka. Kiedy w książce Przekroczyć próg nadziei Vittorio Messori pyta Jana Pawła II o modlitwę, ten nie tyle mówi o sposobach jej odmawiania czy też intencjach w niej zawartych, ale mówi, że w modlitwie najważniejszy jest Bóg: „Modlitwa jest szukaniem Boga, a jest także objawieniem się Boga. (…) Poprzez modlitwę Bóg objawia się jako Miłosierdzie, to znaczy jako Miłość, która wychodzi na spotkanie człowieka cierpiącego, jako Miłość, która dźwiga, podnosi z upadku, zaprasza do ufności. Zwycięstwo dobra w świecie jest organicznie związane z tą prawdą. Człowiek, który się modli, wyznaje tę prawdę i niejako uobecnia Boga, który jest Miłością miłosierną pośród świata” (s. 40). My Polacy doskonale wiemy, że to, co najpiękniejsze w historii naszego narodu, ale także w historii każdego z nas zrodziło się właśnie z modlitwy. Można powiedzieć, że to właśnie święci ludzie modlitwy są prawdziwymi rewolucjonistami -w najlepszym tego słowa znaczeniu – którzy trwale przemieniają świat.

    • Metanoia i Eucharystia

    Modlitwa, jako pragnienie zjednoczenia się z Bogiem, otwarcie na Jego słowo i Jego wolę osiąga swój szczyt w Eucharystycznej ofierze. Eucharystia jest ofiarą Chrystusa, w której składa Ojcu w ofierze siebie w swoim człowieczeństwie, tzn. składa w ofierze wszystko to, co ludzkie, aby zostało uświęcone i przeistoczone, stając się Ciałem Boga, a ofiarowane nam jest narzędziem uświęcenia, czyli „przeistoczenia”, człowieka i dlatego jest pokarmem na życie wieczne. Eucharystia zatem buduje świętość; dzięki niej to, co zwyczajne, osiąga wymiar nieskończoności, to, co doczesne, nabiera wiecznej wartości, to, co po ludzku kruche i słabe, uzyskuje nadprzyrodzoną moc: chleb staje się Ciałem Chrystusa. Człowiek święty odnajduje w Eucharystii prawdziwy pokarm, to ona go inspiruje, prowadzi i dodaje sił. Kiedy Jan Paweł II napisze w encyklice o Eucharystii (Ecclesia de Eucharistia), że ona „buduje Kościół” (nr 21), to słowa te nie odnoszą się tylko do wspólnoty Ludu Bożego jako całości, ale mogą być odczytane w osobistej perspektywie: Eucharystia buduje mnie jako członka Kościoła. Wielcy święci są tego najlepszym przykładem. Przywołajmy tylko jedną osobę: Matkę Teresę z Kalkuty, której krucha kobieca postać kontrastowała z niezwykłym dziełem apostolskim, które miała siły prowadzić. Tak o niej mówił Jan Paweł II podczas modlitwy na Anioł Pański 7 września 1997 r.: „Pragnę wspomnieć naszą umiłowana siostrę, Matkę Teresę z Kalkuty, która dwa dni temu zakończyła swą ziemską wędrówkę. Wielokrotnie miałem okazję spotkać ją osobiście, dobrze więc pamiętam jej drobną postać, przytłoczoną brzemieniem życia, które poświęciła służbie najuboższym z ubogich, ale zawsze pełną niewyczerpanej energii wewnętrznej: energii miłości Chrystusa. (…) Misjonarka miłości. Jej misja rozpoczynała się każdego dnia o świcie przed Eucharystią. W ciszy kontemplacji Matka Teresa z Kalkuty słyszała wołanie Jezusa na krzyżu: «Pragnę». To wołanie, przenikające do głębi jej serce, kazało jej wyjść na ulice Kalkuty i na wszystkie peryferie świata, aby szukać Jezusa w człowieku ubogim, opuszczonym, umierającym”.

    • Metanoia i miłość

    Wreszcie metanoia, rozumiana jako życie przemienione w Chrystusie, realizuje się w miłości i poprzez miłość. Zjednoczeni w Komunii z Chrystusem zostajemy już teraz wprowadzeni w wewnętrzne życie Trójcy Świętej, w której trzy różne Osoby łączą się ze sobą tak ściśle, że stanowią jedną Boską naturę. Spoiwem ich jedności jest miłość, bycie wzajemnie dla siebie. Św. Augustyn, próbując zgłębić tajemnicę Trójcy, mówi, że w miłości możemy wyróżnić trzy elementy: osobę miłującą (amans), osobę miłowaną (quod amatuf) i samą miłość (amor). Zatem Ojciec byłby miłującym, Syn miłowanym, a Duch Święty miłością, która ich łączy.

    Człowiek stworzony na obraz Boga nosi w sobie tę prawidłowość życia Trójcy. Jan Paweł II w adhortacji o rodzinie Familiaris consortio napisał, że Bóg, „powołując człowieka do istnienia z miłości, powołał go jednocześnie do miłości” (nr 11). Człowiek nie może się więc odnaleźć inaczej jak w miłości: każdy chce być kochany i każdy chce kochać. „Człowiek nie może żyć bez miłości – pisze Jan Paweł II – Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa” (Redemptor hominis, 10). Mówiąc nieco uczenie, świętość to bytowanie na sposób daru-miłości wzorem Trójcy. Żyć miłością to być nieustannym i bezinteresownym darem dla drugiego, dawać mu nie tylko to, co jest mu potrzebne, co sam posiadam, ale dawać mu przede wszystkim siebie samego. Ta logika miłości winna przenikać wszystkie aspekty naszego życia, tylko wtedy nabierają one nadprzyrodzonej wartości, stając się realizacją własnego powołania do świętości – tam, gdzie żyje chrześcijanin: w pracy, rodzinie, życiu społecznym. Ten, kto żyje dla siebie, zamknięty w kręgu swego egoizmu, w rezultacie degraduje siebie bo działa wbrew swojej naturze, ten, kto daje się innym, odnajduje siebie, odnajduje swoje szczęście. W tym świetle zrozumiałe są słowa Chrystusa: „Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (Mt 16,25). To jest niezwykły paradoks Ewangelii, który tłumaczy się w misterium paschalnym: przez śmierć do życia.

    Człowiek nie może się realizować jako człowiek i jako dziecko Boga inaczej, jak tylko w miłości. Dlatego dzięki miłości świętość jest możliwa dla każdego, staje się powszechnym powołaniem. Jednym z tekstów, które Jan Paweł II z upodobaniem wielokrotnie cytował, są słowa Soboru Watykańskiego II mówiące, że człowiek „nie może odnaleźć się w pełni jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego” (Gaudium et spes, 24). W tych słowach mieści się cała tajemnica człowieka, tajemnica jego życia i tajemnica świętości, do której jest powołany. Papież nie tylko przywoływał te słowa, ale nimi autentycznie żył na co dzień i to właśnie doprowadziło go do osobistej świętości.