Oficjalna strona internetowa salezjańskiej parafii rzymskokatolickiej pod wezwaniem Świętej Rodziny w Pile

Takim go zapamiętaliśmy. Wspomnienia o ks. Kazimierzu Lewandowskim cz. 1

Ks. Kazimierz Lewandowski 19

Takim go zapamiętaliśmy. Wspomnienia o ks. Kazimierzu Lewandowskim cz. 1

Kochały go tłumy, on kochał młodych. W wielu sercach śp. Ks. Kazimierz Lewandowski pozostanie na zawsze. Publikujemy pierwszą część wspomnień o wspaniałym Kapłanie, Wujku, „Czarnym”.

nekrolog1

Swojego Wujka wspomina Rafał Chabowski:

„Dla mnie ks. Kazimierz Lewandowski był przede wszystkim wujkiem, bratem mojej mamy. Od kiedy sięgam pamięcią, gdy pojawiał się w domu, zawsze wywoływał radość. Obowiązki zakonne nie pozwalały mu zbyt często i zbyt długo być w domu, ale gdy tylko mógł, wpadał, choćby tylko na kawę czy obiad. Zawsze miło było zobaczyć wujka, gdy przyjeżdżał w święta, pamiętał o naszych osobistych świętach, jak imieniny, rocznice czy inne tego typu wydarzenia.

Ks. Kazimierz Lewandowski (58)-001Poza tym, zawsze dobrze się go słuchało. Mówił piękne kazania – może dlatego, że nie było w nich za wiele patosu. To były konkretne przykłady z życia. Te przykłady pociągały. Gdy zmarł brat wujka, Zbigniew, w parafii Wspomożenia Wiernych na os. Górnym w Pile wygłosił tak piękne kazanie, że po raz pierwszy od wielu lat płakałem na pogrzebie. Zresztą wiele razy mówił piękne kazania.

W ostatnim roku, od kiedy przebywam w parafii Świętej Trójcy w Czaplinku, nasze kontakty stały się nieco częstsze, mocniejsze. Wynikało to choćby z tego, że należeliśmy do jednego domu zakonnego. Mieliśmy kilka razy możliwość poważnie porozmawiać, m.in. na temat powołania. To właśnie wujek w ostatnim czasie szczególnie mi uświadomił, jak należy przeżywać swoje życie, by stać się zakonnikiem, Salezjaninem Księdza Bosko. Dwa tygodnie temu mieliśmy Kwartalny Dzień Skupienia w Rzepczynie, gdzie pracował, i wtedy zamieniłem z nim ostatnie zdania. Były proste, o powołaniu, o najważniejszych życiowych sprawach, ale też i błahe – o przygotowaniu kaplicy na adorację Najświętszego Sakramentu.

W niedzielę, gdy dowiedziałem się o zawale wujka, zaraz pojechaliśmy do Szczecina z rodziną, by zobaczyć wujka, dowiedzieć się o jego stan. Od tamtego czasu codziennie kontaktowałem się z rodziną, by mieć najświeższe informacje na temat jego zdrowia. Wiele razy prosiłem o modlitwę, i sam się modliłem za niego, o powrót do zdrowia, o to, by dalej mógł pracować.

Niestety, wola Boża była inna. Pan Bóg zabrał go w Wielkim Poście, w dzień Maryjny, na dodatek w moje 21 urodziny. Może to jakiś znak.

Dziękuję wszystkim za modlitwę o zdrowie, proszę o modlitwę o wieczne szczęście dla niego.

Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie…”
nekrolog1

Księdza Kazimierza wspomina siostrzenica Dorota Chabowska:

„Pamiętam jak dziś Jego dłonie na mojej głowie, modlił się, gorąco, błogosławił mnie na animatora Ruchu Światło-Życie. Chwilę później wręczał mi „duszka”, powiedział do mnie wtedy: „W końcu, młoda. Tak długo na to czekałem, jestem ciebie dumny!” I mocno mnie przytulił…

Takiego chcę Go zapamiętać: uśmiechnięty, rozmodlony i wpatrzony w Matkę Bożą Skrzatuską. Święty za życia. Każdy mógł zawsze na Niego liczyć, zawsze pomógł, zawsze wspierał. Był najlepszym Wujkiem na świecie, każde Jego odwiedziny dawały tyle radości… A teraz już nas nie odwiedzi…

Ks Kazimierz LewandowskiNie szczędził ostrych słów, gdy coś Mu się nie podobało. Lecz wszyscy szanowali Go za szczerość i kochali ten ochrypły głos, obojętnie, czy krzyczał, czy z miłością mówił, że „Wszystko będzie dobrze, dziecko; Pan Bóg wie, co robi”.

Młodzi Go kochali, nie tylko chłopcy z Jego domów wychowawczych, kochała Go cała młodzież, zwłaszcza oazowa. Był dla nich Ojcem, Dziadkiem, opoką, bohaterem.

Miałam kłopot? Chwytałam za telefon i dzwoniłam do Wujka. Zawsze znalazł czas, nigdy nie bagatelizował moich problemów, nawet, gdy były naprawdę głupie. Do kogo będę teraz dzwonić? Na kogo mogę liczyć tak, jak liczyłam na Niego? On był niesamowity i nigdy nie było i nie będzie drugiego takiego człowieka. Święty za życia, za to wszystko, co robił dla młodzieży. On ją kochał i nie mógł bez niej żyć. I niech ta młodzież nigdy Go nie zapomni…

Miłość wyrażał w dziwaczny sposób, ale ci, którzy Go znali o tym wiedzą. Zaciskał dłoń w pięść i uderzał w czoło. Chcę Go zapamiętać takiego: pełnego miłości, pomocnego, uśmiechniętego i w każdej chwili zdolnego dyskutować na każdy temat. Tak Go kochałam, ale nigdy tego nie powiedziałam. Mam nadzieję, że Jego serce czuło tą miłość, którą moje wysyłało w Jego stronę…”

nekrolog1

Wiersz pamięci Księdza Kazia, napisała Mira Karolewska z Ruchu Światło-Życie:

Śp.-Ksiądz-Kazimierz-Lewandowski-25Zapamiętany nie przez umysły, lecz sercem,
Bo serce niósł każdemu
I dobry humor,  i pouczenie,  i miłość
Tyle przecież zawdzięczamy Czarnemu…

Mnie nauczył kochać młodzież,
Szukać prawdy pod pozorami,
Choć na początku znajomości
Odczuwałam lęk przed Jego czytającymi w duszy spojrzeniami

Każdy zapamiętał go inaczej,
Bo to i jajko na głowie i spowiedź szczera
Piszę te słowa, by Go powspominać,
Jako zwykłego człowieka, nie bohatera

Bo za takim tęsknić będziemy,
Za  Jego słowami wskazującymi drogę,
Za „świeczką”, której niby nie lubił,
A jednak śpiewał z nami wielokrotnie…

Nie kończę tego wiersza,
Bo przecież Jego życie się nie skończyło,
Gdyż będzie owocować wielokrotnie
W życiu tych, których nauczył, co to Miłość.

Nie kończę wiersza
Bo życie dalej trwa i niesie nas na swej fali,
Niechaj więc płynie dalej tak,
Jakby cały czas z nami był Silver Metalic!
nekrolog1

Wspomnienie Sylwka Bokowskiego:

„…szczerze mówiąc trudno pogodzić się z faktem odejścia Ks. Kazimierza… o wiele za szybko Pan Jezus zapragnął mieć Ks. Kazia obok siebie… a może teraz Ks. Kazimierz będzie jeszcze bliżej nas? Myślę, że na pewno.

Miałem tą łaskę od Boga uczyć się od Ks. Kazia nie tylko jak być dobrym człowiekiem, ale także jak być dobrym wychowawcą, potrafiącym odnaleźć niejednokrotnie w trudnym i zagubionym wychowanku dobro, gdzieś tam ukryte pod zasłoną złych doświadczeń. Dziś, gdy nie mogę przebić się przez mur dzielący mnie od wychowanka, zastanawiam się co w tym momencie uczynił by Ks. Kaziu. W codziennej pracy wychowawczej staram się wplatać to wszystko co nauczyłem się od Ks. Kazimierza. To On nauczył mnie KOCHAĆ – NIEKOCHANYCH, dostrzec w nich DOBRO a nie tylko ZŁO, traktować ich jak CHŁOPCÓW a nie jak KRYMINALISTÓW.

Śp.-Ksiądz-Kazimierz-Lewandowski-20Do końca życia pamiętać będę także Msze Święte odprawiane przez Ks. Kazimierza. Każdego dnia w kaplicy w Trzcińcu mogłem uczestniczyć w przepięknej Eucharystii. Do dziś mam przed oczami niedużego, siwego Księdza, który w trakcie PRZEISTOCZENIA miał łzy w oczach. Niekiedy przez 5 minut wpatrywał się w Chrystusa, tak jakby z nim rozmawiał, tak jakby prosił Go o pomoc dla każdego chłopca z naszego Domu Młodzieży. To w tej kaplicy dojrzewała moja wiara. To tam doświadczałem żywego Chrystusa, który zstępował na ołtarz.

… 2 tygodnie temu rozmawialiśmy przez telefon, zapraszał do Rzepczyna. Pod koniec marca chciałem jechać….

Niestety nie zdążyłem…”

nekrolog1

„Czarnego” wspomina Wojtek Plech:

„Kto z nas go nie kochał?
Kto nie ma jakiś wspomnień z nim?
Kto nie chciałby czasu cofnąć i być choćby opier.. upomnianym przez Czarnego?
No kto?

To facet, człowiek, kapłan, który cisnął we mnie nadzieję, że mam po co się starać i harować nad świętością.
To człowiek, który zmuszał do myślenie i brania na siebie odpowiedzialności za to co jest wokół mnie.
To kapłan, który kazał czytać drogę i być na niej silnym.
Odczytałem tą moją drogę, idę nią ciężko pod górę i nadal się nie poddaję. Ta siła we mnie jest między innymi dzięki Czarnemu, za co jestem mu wdzięczny. Szkoda, że mu tego nie zdążyłem powiedzieć; szkoda.

Śp.-Ksiądz-Kazimierz-Lewandowski-23

Widzisz człowieka przez 15 dni rekolekcji, potem na sejmiku i przygotowaniu, czasem masz szczęście jeździć z nim firmowym polonezem. Potem człowieka nie widzisz, a jak zobaczysz przypadkiem na drodze to jak głupi się cieszysz choć nie wiesz dlaczego. Nie widzisz wiele lat, przypomina ci się, a po 3 dniach słyszysz, że odszedł i robi ci się smutno, odczuwasz stratę, a w sercu dziura.

Ten człowiek był szczególny. Nie przemknął w twoim życiu jak wielu. Niech już jako wielki zostanie, jego dar zakwitnie w nas. Jeśli nie zdążyłeś mu podziękować, to podziękuj sąsiadowi w bloku i bezdomnemu na ulicy, to się Czarny ucieszy.

nekrolog1

  1. Wojciech Danisz
    Wojciech Danisz26 lipca 2017

    Otworzył mi oczy.Nauczył kochać i szanować.Gdyby nie ks.Kaziu stoczyłbym się na dno.Dziś dziękuję za okazane serce i zrozumienie.Na zawsze w naszych sercach pozostanie

  2. Ryszard Łojas
    Ryszard Łojas2 listopada 2011

    I ja „Góral” prosząc Pana o wielkie miłosierdzie chcę Tobie podziękować za to czego przed nie widziałem a dzięki Tobie wyraźnie zobaczyłem i trwam w tym nadal. Twoje wpatrywanie się w Hostię i Twoje łzy pozwoliły mi zgłębić i odczuwać całym sobą Tajemnicę Eucharystii. Z wielkim szacunkiem wspominam Ciebie ks.Kazimierzu nasze wspólne długie rozmowy, pełne nadziei, msze w których uczestniczyłem w pałacu w Trzcińcu a przed dlekim powrotem Twoje błogosławieństwo na drogę.Jestem Ci wdzięczny za Twoją miłość i serce, które ofiarowałeś wychowankom. Proszę Cię oręduj za nimi i moją rodziną. Wdzięczny góral z pod Turbacza.

  3. Justyna Domecka
    Justyna Domecka3 kwietnia 2011

    Mimo, że czas biegnie i można już powoli układać w sobie wspomnienia, a Pan Bóg na pewno zajął się już tą ogromną pustką w sercu, to jednak na każde wspomnienie, czy spojrzenie na zdjęcie Czarnego serce bije szybciej, wali jak szalone- jakby chciało wyskoczyć i polecieć gdzieś, gdzie będzie mogło się schronić. Tak jak robiło to przez tyle lat przy księdzu Kazimierzu. Nie da się opisać wdzięczności, tego co zrobił i nadal robi dla mnie i dla wielu. Trzeba wierzyć, że ziarno przez Niego zasiane przyniesie ogromne owoce. tęsknię bardzo…

  4. Łukasz.K
    Łukasz.K2 kwietnia 2011

    Chodzący system prewencyjny niesamowita osobowośc spostrzegał nawet te najmniejsze rzeczy to było wspaniałe dla mnie nadal jetseś i pozostaniesz wzorem ks.Bosko:)Jesteś wielkim człowiekiem !!!
    To właśnie tobie wiele zawdzięczam bo wraz z wychowawcami domu w Rzepczynie odmieniliście moje życie diametralnie za to ci chcę bardzo podziękowac. Wielki Człowiek !!!!! Ufam ze spotkamy się …..Kochany Ojcze !!

  5. Tomasz (admin)
    Tomasz (admin)31 marca 2011

    Trzecia część wspomnień związanych z śp. Księdzem Kazimierzem Lewandowskim znajduje się TUTAJ

  6. Mirek Sochaczewski "Margaryna"
    Mirek Sochaczewski "Margaryna"31 marca 2011

    Tak naprawdę to On przez te wszystkie lata pomógł mi kształtować moją wiarę, system wartości, patrzenie na to co najważniejsze…tak wiele Mu zawdzięczam, tak bardzo był, jest i pozostanie mi bliski. Czarnego znałem blisko 30 lat. Mój pierwszy stopień oazy. Ląd 1982 rok i ja – czternastolatek. Potem drugi stopień, KODA, spotkania na COM-ach, sejmiki w Skrzatuszu i te spotkania kameralne w Czaplinku i dni skupienia i wylanie w czaplineckiej kaplicy i pielgrzymka do Włoch…tyle wspaniałych wspomnień, wzruszeń i stawiania sobie istotnych pytań…Boże dzięki Ci za ten czas, który dany mi było spędzać z Czarnym. Wrzesień 2009 Jego jubileusz w Trzcińcu i my oazowe dinozaury. Mówię Mu „Ojcze zróbmy zdjęcie z moją Kasią -ma trzy i pół roku, długo na nią czekaliśmy, urodziła sie po jedenastu latach małżeństwa -„załatwiona” w Skrzatuszu, więc na drugie ma Maria…i żeby był deser, to moja Agata została w domu z rocznym Karolkiem”. Widzę radochę w Jego oczach i słyszę „przyjedźcie do mnie do Rzepczyna”. Proponujemy Mu jakieś dni skupienia, minirekolekcje dla „dinozaurów”…oczywiście przyjeżdżamy z dzieciakami… Miały się odbyć w długi weekend majowy zeszłego roku. Niestety, w ostatniej chwili spotkanie zostało odwołane, szkoda, po do następnego muszę poczekać. Dlatego nie żegnam się z Tobą mój drogi Ojcze, tylko powiem do zobaczenia…każdego dnia staram się, by mogli być na nim kiedyś także moi najbliżsi…pomagaj nam, bo teraz możesz dużo więcej…do zobaczenia Ojcze

  7. Gabriela Wójciak
    Gabriela Wójciak28 marca 2011

    Opowieści o ks.Lewndowskim towarzyszyły mi od wczesnego dzieciństwa. Nie miałam jeszcze pojęcia czym dokładnie jest Ruch Światło-Życia, ale wiedziałam już, że i ja, idąc śladami mojego starszego rodzeństwa będę kiedyś „Dzieckiem Bożym” i pojadę na rekolekcje, gdzie dostanę swoją własną Foskę. I z niecierpliwością czekałam tego dnia, w którym na własne oczy ujrzę Trzciniec i poznam Czarnego, podziwianego dotychczas z daleka na obchodzonych w Dębnie Dniach Światła, na które ciągała mnie moja starsza siostra.
    Miałam zaszczyt przeżyć najwspanialszy I’ w Trzcińcu pod opieką ks. Kazimierza, codzienne msze św, kazania i spowiedź z całego życia… Wieczorne opowieści o pierwszych Oazowiczach, o ks. Blachnickim, o wspólnym dziele tworzonym z p.Zosią… zawsze otwarta kaplica… zawsze otwarte serce kapłana… jego dłonie nad moją głową… i zrezygnowane westchnienie mające zamaskować ukryty uśmiech, gdy co wieczór ustawialiśmy się pod Jego pokojem i błagaliśmy o krzyżyk…
    Czas, który ukształtował moją świadomość…
    Czas którego nigdy nie zapomnę…
    Słupsk, Skrzatusz, Rzepczyno, Krościenko i wszystkie te inne miejsca, które nie miały w sobie tego ogromnego wybuchu radości, jeśli Czarny nie mógł nam towarzyszyć. To On był naszym głównym drogowskazem, pociechą i wsparciem, jechaliśmy tam uzależnieni od Jego słowa, by zaczerpnąć z nich jak ze źródła sił na to by żyć, by się odnaleźć lub by ktoś nami potrząsną, gdy tracimy ostrość widzenia…

    Jeden człowiek, który wpłynął i odmienił życie tak wielkiej rzeszy młodzieży… Nasz kochany i niezapomniany Anioł Stróż…
    Dziękujemy Ci Panie, że nam go zesłałeś!!!

    Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.

  8. Magda Matuszkiewicz
    Magda Matuszkiewicz28 marca 2011

    Całe wieki Go nie widziałam…
    Jednak Czarnego nie da się zapomnieć!!! Myślałam o nim w różnych chwilach swojego życia!!!
    Pamiętam jak kiedyś powiedział mi w Rzepczynie, ze nie ma złej młodzieży. Są tylko ci spokojniejsi i ci, których czasem trzeba pacnąć!
    Czasem nie mówił wiele…Słuchał… Obserwował…
    Ale jak już coś powiedział… Hmmmm…
    Będe o Nim zawsze pamiętała… ZAWSZE!
    To wielka strata dla nas, że odszedł…
    Trafił jednak do Domu, o którym zawsze opowiadał…
    Mam nadzięję, że będzie tam na nas czekał i że jeszcze go spotkam! [*]

    • Monika Bernat
      Monika Bernat3 kwietnia 2011

      „Kaziu, Kaziu…zakochaj się…w OAZIE” tak kiedyś na rekolekcjach mu śpiewaliśmy, zostanie w moim sercu na zawsze, i mam nadzieję, że już TAM za nas się modli

  9. Marcin Greszta
    Marcin Greszta28 marca 2011

    Ksiadz Kazimiez Lewandowski mial bardzo wielkie serce dla kazdejgo jednego czlowieka, nie wyroznial nikogo lecz traktowal wszystkich na tym samym poziomie, na poziomie czlowieka !
    Jeszcze kilka lat temu poznalem ksiedza Kazimierza osobiscie, gdy trafilem do Mlodziezowego Osrodka Wychowawczego w Rzepczynie, ksiadz Kazimierz byl tam dyrektorem, bardzo czesto jezidzil takze do mojego miasta prowadzic rekolekcje w kosciele Piotra i Pawla.
    Ksiadz Kazimierz zostanie w moim serce na zawsze, nie dlatego ze byl dobrym dyrektorem naszego Osrodka, ale za to jakim byl wspanialym czlowiekiem !!!
    Niech Bog ma ksiedza w swojej opiece !

  10. Karol Nowaczyk
    Karol Nowaczyk28 marca 2011

    Za czasów prenowicjatu w Aleksandrowie Kujawskim ksiądz Kazimierz przyjechał do nas i wygłosił do nas konferencję na temat powołania, po czym udaliśmy się na nabożeństwo. Nigdy chyba w życiu nie słyszałem dobitniejszych a zarazem pełnej troski słów na temat powołania. Jego słowa „zastanów się” nie były przepełnione patosem, ideologicznym konspektem czy też dogmatyzowaniem, to była zwyczajna prosta troska. Później tylko krótko widziałem go Nowicjacie, 8 września 2009 gdy przyjechał na I śluby zakonne odchodzącej ekipy nowicjuszy. Bywał także u nas w Parafii Wspomożycielki Wiernych w Rumi, i do dziś wielu wspomina niesamowite kazania. Tak czy siak, ten ksiądz był jak ksiądz Bosko.

  11. Dariusz Kottus
    Dariusz Kottus28 marca 2011

    Znaem ks.Kazia krutko ale mi duzo pomuk niebedzie nigdy i nigdzie takiego ks.

  12. Tomasz (admin)
    Tomasz (admin)27 marca 2011

    Kolejna część wspomnień: KLIKNIJ

  13. Agnieszka Pietraszak
    Agnieszka Pietraszak27 marca 2011

    Sobota 26.03.2011 roku godz. 7.55 dostałam wiadmość od brata. Czas się dla mnie zatrzymał. Ogromny ból przeszywający serce a zarazem Wiara, że już Księże jesteś w Niebie = w końcu ODPOCZNIESZ. Teraz my będziemy pracować dziękując Bogu, że dam nam tę Łaskę spotkania z Tobą. Pokazałeś swoją osobą jak żyć, pokazywałeś na KRZYŻ. Po każdym PIĄTKU PRZYCHODZI NIEDZIELA.
    Teraz ODPOCZYWAJ W POKOJU WIECZNYM. AMEN.

  14. Mirosław P
    Mirosław P27 marca 2011

    Non omnis moriar (nie wszystek umrę).Jestem pewien że żyjesz w Sercach Tych którzy Cię spotkali tu na ziemi. Ja miałem to szczęście uczyć się życia przez jeden rok pracując z Tobą a póżniej co i rusz odwiedzając Cię. Dużo Tobie zawdzięczam „Czarny” wiesz doskonale.Ja wierzę że zmartwychwstanę a moje ciało ujrzy Zbawcę.Śpiewam ten refren Tobie Kaziu.M P

  15. Agata Prabucka
    Agata Prabucka27 marca 2011

    Jedno kazanie Czarnego potrafiło przemienić życie człowieka.
    NIESAMOWITA,POWALAJĄCA MOC SŁOWA -MOC DUCHA!SIŁA MODLITWY !Jest Kimś o kim się nigdy nie zapomni…

  16. Lena
    Lena27 marca 2011

    „Za kilka lat spotkamy się na rekolekcjach.” Widziałam uśmiech na Jego twarzy z tego powodu. Tyle osób Go znało i kochało, KOCHA. Tyle osób.. a mimo to nigdy nie był obcy, był dla każdego. Jak Jezus. Miał w sobie Jezusa… Biło od Niego światło Chrystusa… Tyle historii łączy jedno – miłość i pomoc, którą każdy gdy potrzebował, otrzymywał od Niego.
    Wielu z nas nie zdążyło Mu czegoś powiedzieć, niektórzy nawet nie zdążyli Go poznać. Ufam, że to, czego nie zdążyłam Mu jeszcze powiedzieć kiedyś powiem. A On wysłucha i uśmiechnie się… Ten uśmiech.. nie tylko na twarzy, ale i w sercu. On swoim życiem pokazuje jak powinniśmy żyć my.
    Czuję pustkę. Ale wiem, że On gdzieś tam jest.. i uśmiecha się…
    „Wszystko będzie dobrze dziecko, Pan Bóg wie, co robi.”

  17. Dorota Fechner
    Dorota Fechner27 marca 2011

    Spotkaliśmy kapłana wiernego Chrystusowi, idei Jana Bosko. Pochylał się nad młodym człowiekiem z miłością wymagającą i zatroskaniem o jego byt i godność. Zawsze był patriotą, miał odwagę dawać temu wyraz w okresie komunistycznego reżymu i w dobie III RP, wpisując się w system wartości chrześcijańskich, a nie poprawność polityczną. Proszę Dobrego Boga o dar nieba dla śp. ks. Kazimierza.

  18. beata
    beata27 marca 2011

    „Żyj tak, żeby twoim znajomym zrobiło się nudno, kiedy umrzesz.
    Czarny, jest nudno, cholernie…
    „Będziesz żył tak dlugo, dopóki ktoś będzie wypowiadał twoje imię”.(przysł. afrykanskie)
    Czarny, Ty nie umrzesz nigdy…
    „Trzeba odejść na zawsze, by stale byc blisko”. (ks.Twardowski)
    Czarny, jesteś już stale blisko…
    Tak mówilismy – Czarny. Możnaby wiele, wiele napisać wspomnień, ale tak jakoś trudno, jest poprostu smutno.Mieliśmy w życiu szczęście, my młodzi rocznik ’60-’70, mieć żywego Ks. Bosko przy sobie, gdy ksztaltuje się myslenie, dokonuje wyborów, zakochuje się, a przecież to wszystko takie ważne. Nauczyłeś nas mysleć, wybierać, kochać, byłeś blisko, wiedzieliśmy. Nic nie mówiłeś, ale twoje spojrzenie pytalo: jak tam? bedzie dobrze, tak jakbyś wszystko wiedział, gdzieś tak od środka.Do ostatniego tchnienia wszystko oddałeś młodym. O tym się nie zapomina.
    Pamietam (nawet zapisałam to w Pismie sw. a to już chyba bedzie ok 20 lat temu) jak powiedzialeś: Dla salezjanina, salezjanki młodzież powinna być jak narkotyk, bez którego nie może żyć.
    Tak naprawdę każde słowo, które chciałoby się powiedzieć to zbyt mało.
    Jest smutno, ale wiem, ze nie poszedłeś do nieba, zeby odpocząć, ale żeby jeszcze bardziej towarzyszyć, wspierać. Jak sobie Jezus z Tobą poradzi?
    Czarny bądź blisko, jestes za nas odpowiedzialny I wiesz DZIEKI (i juz widzę Twój usmiech i Twoje spojrzenie)

  19. piniondz
    piniondz27 marca 2011

    … pamiętacie to uczucie, tę radość, moc w sercu kiedy patrzyło się na Papieża JP II podczas spotkań w Polsce?! Ja czułem to samo w obecności Ks. Kazimierza. Kiedy patrzył na mnie nie musiał już nic mówić, ja czułem co chce powiedzieć i mam nadzieję że wiedział co ja mu chcę powiedzieć… obiecywałem sobie wiele razy że kiedyś to wszystko mu powiem…jak wielu z nas nie zdążyłem. Zastanawiałem się wielokrotnie na czym polega jego fenomen. Jego wielkość to miłość do każdego człowieka, do młodego i starego, ta wyjątkowa, Boża miłość, która sprawiała że każdy z nas czuł się wyjątkowy w jego obecności. Dla mnie osobiście… Santo Subito.

  20. gabrysia lewandowska
    gabrysia lewandowska27 marca 2011

    Chociaż nie znałam ks kazimierza lewandowskiego ale dużo słyszałam
    o nim dobre słowa a chciałam go kiedyś poznać;] ale juz nie poznam
    wieczny odpoczynek racz mu dać panie a światłość wiekuista nie chaj mu swieci niech odpoczywa w spokoju
    Amen

  21. Maria N.
    Maria N.27 marca 2011

    Cichy Anioł

    Dostaliśmy Cię na chwilę
    Jak najpiękniejszy prezent od Pana
    Tak wielu przygarnąłeś do serca
    Znałeś nas lepiej niż my sami
    Wiedziałeś, na co nas stać
    Potrafiłeś wesprzeć
    Doradzić….

    Mówiliśmy na Ciebie „Czarny”
    A każdy myślał – Nasz Anioł
    Bo serce miałeś czyste i piękne
    Byłeś jak ojciec, przyjaciel…
    Odszedłeś tam, gdzie nic nie boli
    Gdzie jest miłość i chwała Pańska
    Odpoczywaj w spokoju….
    Na zawsze w naszych sercach…
    M.

  22. Agnieszka
    Agnieszka27 marca 2011

    Spotkałam go kilka razy. Zawsze w ważnych momentach mojego życia. Przeżyliśmy wspólnie rekolekcje oazowe i wielkopostne. Kilka razy dostałam od niego po głowie, oczywiście ręką zaciśniętą w pięść i miłością do animatora w oczach. Wiedziałam, co to oznacza:”Idź i pracuj, nie jesteś lepsza, masz dawać Miłość, masz kochać…” Tego mnie nauczył. Kochania innych, wspólnego szukania Miłości… Pomimo tego, że nie widziałam go od kilku lat, nie miałam okazji rozmawiać, wiem, że gdybyśmy się spotkali, znowu czułabym jego radość ze spotkania, wiem, że ja byłabym tak samo szczęśliwa jak kiedyś. Niestety, na kolejne spotkanie będę musiała poczekać… Jeżeli Bóg tak zechce, to spotkamy się w niebie… Teraz tak po ludzku – tęsknię i smucę się, bo zabrakło kogoś dla mnie ważnego. Cieszy mnie jednak to, że spotkałam go w swoim życiu, że je kształtował, że jako animator mogłam czerpać z jego wiedzy, doświadczenia, wiary i miłości, że był moim moderatorem. Nie był kimś obcym i niedostępnym. Był nasz… Oazowy… I w moim sercu taki zostanie…
    Anielski orszak niech twą duszę przyjmie…

  23. maciej pietraszak
    maciej pietraszak27 marca 2011

    Kilka lat które spędziłem w Trzcińcu mieszkając z Księdzem Kaziem pod jednym dachem są latami jednymi z najpiękniejszych w moim życiu. Miałem możliwość codziennego spotykania się z Nim, obserwowania jak się modli, pracuje walczy o każdego wychowanka. Zawsze będzie jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Ciesze się ze moje dzieciaki choć jeszcze są małe miały mozliwość spotkania się z Księdzem Kaziem gdy wszedł do ich pokoju, usiadł na łóżku i rozmwaiał z nimi. A teraz pewnie z ks. Bosko wspólnie dyskutują o młodzieży bo to był sens ich ich życie tu na ziemi.

  24. Dominika Trębacka
    Dominika Trębacka27 marca 2011

    Księdza Kazimierza Lewandowskiego miałam okazję spotkać klilka razy na różnych spotkaniach oazowych bo jestem również dinozaurem oazowym. Miał takie głębokie przenikliwe spojrzenie, a Jego słowa miały wielką moc. Był dla młodych ciepłym ojcem,ale również wymagającym nauczycielem. Ponieważ znał osobiście księdza F.Blachnickiego opowiadał o nim pod czas spotkań z oazowiczami, tych wspomnień można było słuchać godzinami.Ksiądz Kazimierz był i jest dla mnie Wielkim Autorytetem, szkoda, że nie mogły Go poznać moje córki, które wkraczają na drogę oazową.

    Dominika

  25. Sandra
    Sandra27 marca 2011

    Miałam kilka razy tą przyjemność i zaszczyt spotkać i porozmawiać z ks. Kazimierzem. Nie znałam Go tak dokładnie, ale za każdym razem kiedy o Nim słyszałam, czy chociażby widziałam z daleka – czułam bijące i zaraźliwe ciepło. Od ludzi, którzy o Nim mówili i opowiadali także. Widziałam w Nim tyle mocy i siły..widziałam wrażliwość i oddanie. Był prawdziwym duchem Oazy. Był zakochany w całym Ruchu. Chyba nie znam takiej drugie osoby, której by zależało tak na Ruchu Światło- Życie. Widziałam w Nim Jezusa.. Widziałam jaką miłość niósł młodym. Nieraz mnie przerażał. Nie było kazania na którym jak głupia nie płakałam. Poruszał. Wgniatał w serca słowo. Uczył kochać i znajdować Miłość. Muszę powiedzieć, że bardzo długo czekałam na rekolekcje z Nim. Za każdym razem miałam nadzieję, że w końcu pojedziemy na ten sam stopień i będę mogła chodź chwilę z Nim „pobyć”.W sobotę – kiedy dowiedziałam się o tym smutnym wydarzeniu nie mogłam uwierzyć. W głębi szczerze marzyłam, że wszystko dobrze się skończy i wróci do Nas z nowymi siłami. Odszedł. Nie wiem dlaczego tak doszczętnie.. ale odczuwam pustkę, brak. Brak ks. Kazimierza. I myślę, że to nie był dobry czas. Bo.. cholernie Go brakuje. Bo nic i nikt nie wypełni po Nim tego poczucia bezsilności i utraty kogoś bardzo, bardzo ważnego. Teraz usilnie wierzę, że cieszy się Miłością. Że.. Jego wszystkie cierpienia zostały wynagrodzone. Zapamiętam Go jako człowieka MIŁOŚCI.

  26. Marzena Chmielewska
    Marzena Chmielewska27 marca 2011

    Ks. Kazimierz- to On tchnął w nas ducha, chęć,wiarę, warto zrobić coś więcej, spotykać na drodze ludzi rozmawiać, spotykać się modlić, i tak kiedy widział- pytał po co tu przyjechałaś? co Ty tutaj robisz? i było w nim widać radość spotkania.Kiedy w 2009r.12.września obchodziliśmy 35Lecie kapłaństwa ,patrzyłam z podziwem na Niego kiedy nam pozwalał na fotografowanie siebie i z nami widać było ,że chciał,że się cieszył ze spotkania z Dinozaurami oazowymi ( nami), zaproponował- dajcie mi swoje dzieci na rekolekcje oazowe , dajcie mi ich, niektórzy z nas nie zdążyli. Kiedy odjeżdżał żegnał się z nami jak ze swoimi dziećmi, które bardzo kocha. Teraz patrzy na nas z góry z Domu Ojca, skąd nas będzie wspierał, kiedy będziemy Go o pomoc prosić. Świeć Panie nad Jego duszą.Niech spoczywa w pokoju. Pozostanie w naszych sercach.
    Jeden z Księży Ks. Stanisław Olędzki w swoim testamencie napisał-
    To nie moja wina,że mnie szukacie płaczem gitary i latarką serca i jeszcze zapiszcie moją obecność.
    Tak jak zapisaliśmy obecność Ks. Stanisława , zapisaliśmy i zapiszemy
    obecność w naszych sercach obecność Naszego Srebrnego Metalica.
    Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.

  27. Kasia
    Kasia27 marca 2011

    Niezwykłe w Czarnym było to,że przechowywał wszystkie upominki. Nawet te najbardziej banalne. Jego pokój wypełniony był różnego rodzaju figurkami, obrazkami. Zaskakujące jest to,że pamiętał co od kogo dostał. Można było z Nim porozmawiać o wszystkim. Zawsze miałam listę pytań a On niczym Sokrates sprawiał,że sama znajdywałam odpowiedz. To było niezwykłe. Chciałam porozmawiać z ks. Lewandowskim jeszcze raz. Niestety będę musiała trochę na to poczekać…

  28. Ela
    Ela27 marca 2011

    Rzepczyno..MOW..nasz Dom…biegniemy do Naszego Kaziutka ,,Proszę Księdza bo My mamy problem..!” ,, Dobrze, dobrze..siadajcie, róbcie jakąś kawę i mówcie najpierw co dobrego u Was słychać!” Rozmowa trwa…po kilkunastu minutach problemy , które wydawały się końcem świata…tracą swoją rangę..właściwie ich już nie ma…Tak min. wyglądały rozmowy u ks, Kazia…Wiele razy później rozmawialiśmy o tym z wychowawcami i wychowankami…nikogo nigdy w życiu taki nie spotkaliśmy i już nie spotkamy..brakuje nam Go w każdej sekundzie…aż trudno oddychać i żyć…

    • Natalia
      Natalia29 marca 2011

      Oj będzie teraz ciężko przyjeżdżając do Rzepczyna ze świadomością że już nie ma tam jednej kochanej osoby…[*]

  29. Piotr R
    Piotr R27 marca 2011

    Ks.dyrektor, Trzciniec , to on… ks.Kazimierz Lewandowski.
    Życie jest ciężkie i zagmatfane. rok 1992 , Trzciniec… Dom Młodzieży. Trafiłem tam po śmierci mojego ojca. No cóż … Życie. Był dobrym a zarazem srogim dyrektorem. Jednak zawdzięczam mu kilka lat życia w Trzcińcu. Wielu nas tam było. Ruiny pałacu ( pamiętam jak jako mały chłopak zbijałem tynki na rusztowaniach) . Książkę by napisać. Jednak to On i pani Zofia Langowska trzymała w ryzach cały ten „Bałagan” . Wielu chłopaków dzięki Niemu i p.Zosi nie trafiło do poprawczaków czy do kryminału. Skromnie żyliśmy. Jednak trzeba Mu to przyznać, miał dar słowa ! W Jego głosie pamiętam do dziś , było to COŚ co dawało nam wszystkim siłę do robienia kolejnych kroków do przodu. Teraz odszedł… Mam nadzieję że Pan da mu za to wszystko co zrobił dla trudnych i opuszczonych dzieci swojej łaski . Ja będę Go pamiętał do końca życia .Odpoczywaj w spokoju Kaziu , Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.

    wychowanek Domu Młodzieży w Trzcińcu 1992-1999

  30. Beata Jabłońska
    Beata Jabłońska27 marca 2011

    Zjazd animatorów w czasach, gdy słodycze były na kartki: Wchodzę do pokoju ks. Lewandowskiego i mówię: „Zwariuję, jak nie zjem czegoś słodkiego!”. Podszedł do szuflady, wjął całą paczkę snickersów i rzucił mi ją. Jak fajnie było siedzieć obok niego , jeść w milczeniu te snickersy jeden za drugim. Jak on się cieszył z tego, że ja się cieszę!!!

  31. Sławek Czeluśniak
    Sławek Czeluśniak27 marca 2011

    Cały czas w moim sercu i w mojej pamięci…

  32. ks. Wiesław Psionka sdb
    ks. Wiesław Psionka sdb27 marca 2011

    miał moc Słowa…

  33. Bartłomiej Chmielewski
    Bartłomiej Chmielewski27 marca 2011

    Ks. Kazimierz zakładał mi dalmatykę na święceniach diakonatu, a czerwcu miał mi wygłosić słowo Boże na prymicjach w Szczecinie…
    Ufam, że jest już w niebie.

Dodaj komentarz

Anal