Oficjalna strona internetowa salezjańskiej parafii rzymskokatolickiej pod wezwaniem Świętej Rodziny w Pile

Piła modliła się w intencji ofiar smoleńskiej tragedii

IMG 0931

Piła modliła się w intencji ofiar smoleńskiej tragedii

12 kwietnia 2010 r. mieszkańcy Piły, licznie zgromadzeni na Mszy Świętej o godzinie 17.00, uczcili pamięć ofiar sobotniej katastrofy w Smoleńsku. „To kolejne niepojęte wydarzenie w Polsce. Wydarzenie które sprawiło, że świat nagle zatrzymał się i wiele rzeczy przestało mieć znaczenie.” – mówił ks. bp Edward Dajczak – celebrans poniedziałkowej Eucharystii.

Przed Mszą odczytane zostały wszystkie nazwiska dziewięćdziesięciu sześciu tragicznie zmarłych osób, które leciały na obchody 70. rocznicy rozstrzelania polskich jeńców w Katyniu. Przy ołtarzu, prócz księży kondekanalnych z ks. Stanisławem Oraczem na czele, zgromadzili się kapłani z ościennych diecezji. Msza miała wymiar ekumeniczny – był na niej obecny ks. ppor. rez. Tomasz Wola – proboszcz pilskiej parafii ewangelicko-augsburskiej.

„-Jezu, pewnie tam musiałeś w tym samolocie być…” – mówił w homilii biskup ordynariusz Edward Dajczak. W bardzo rozbudowanej modlitwie wiernych – do której włączyli się pilscy oficjele – wspomniane były kilkakrotnie ofiary tragedii.

Po Eucharystii duchowni, politycy, a w końcu mieszkańcy Piły złożyli pod pomnikiem Sługi Bożego Jana Pawła II znicze oraz kwiaty. Była również możliwość wpisania się do księgi kondolencyjnej. Kto nie skorzystał z tej sposobności, może jeszcze złożyć swój wpis w tej księdze w Urzędzie Miasta.

Zobacz galerię zdjęć

Za portalem Życie Piły

– Bardzo się zmienił świat. Nam się zmienił, w nas się zmienił, w naszych perspektywach i widzeniu – mówił w poniedziałek na mszy w intencji ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem odprawionej na Placu Zwycięstwa ordynariusz diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej JE biskup Edward Dajczak.

– Przed południem byłem z młodą częścią naszej diecezji, z maturzystami na Jasnej Górze. Dwa tysiące młodych ludzi słuchało jak inny młody człowiek, Jan Mela, mówił o wygrywaniu życia kiedy nadziei jest niewiele. Mówił o swoim życiu, w którym się wszystko traciło, mówił o tym, że przeżył porażenie prądem o napięciu 15 tysięcy wolt, co po ludzku jest prawie niewyobrażalne, a potem mówił jak wygrywać. Patrzyłem na nich jak słuchali… I w pewnym momencie zaczął się szum. Zaczęli odbierać smsy z domu… Już wiedzieli. Kiedy ogłosiliśmy tragiczną wiadomość znów patrzyłem na nich uważnie, chcąc się dopatrzeć reakcji i zobaczyłem w oczach dziewcząt i chłopców łzy… Powiedziałem: Boże, dziękuję… Bo tylko ludzie co mają serce płaczą w takich chwilach. To było moje pierwsze doświadczenie tej chwili, które każdy z nas tu obecnych musiał jakoś przeżyć…

Niżej inne fragmenty homilii wygłoszonej przez biskupa Edwarda Dajczaka:

– Koledzy tych co zginęli, przyjaciele znajomi, mówią teraz o nich – „najlepsi”. Słuchałem wczoraj jak dowódca BOR-u mówił: przecież z prezydentem lecą najlepsi. Nie ma ich. I można by tak wymieniać po kolei. Ten człowiek którego ciągle wspominamy i pod pomnikiem którego się zgromadziliśmy w tej chwili, sługa Boży Jan Paweł II mówił, że w cierpienie nie można wchodzić samemu, że samemu się go nie rozwiąże, jest dla człowieka zbyt trudne, by je zrozumiał, by odczytał jego sens. To dlatego mimo różnych wątpliwości, również wątpliwości w wierze, Polacy przyszli do kościoła: nie tak sobie, przyszli, ponieważ tej tajemnicy nie da się rozwiązać, żadna racjonalna siła tego nie wyjaśni, ponieważ nie da się tego wytłumaczyć w żaden sposób. Można rozwikłać przyczyny, ale pytanie „dlaczego” pozostanie. Byłem w Mirosławcu w rocznicę tamtych tragicznych wydarzeń i dowódcy wojskowi mówią: Możemy przeanalizować wszystko, moment po momencie i wiemy jak to się działo. Ale nie wiemy dlaczego…

– To kolejne niepojęte wydarzenie w Polsce. Wydarzenie które sprawiło, że świat nagle zatrzymał się i wiele rzeczy przestało mieć znaczenie. Jakby wszyscy nagle odkryli tę stronę życia, którą w ferworze zmagań, walk politycznych i wszystkiego innego gdzieś zagubiliśmy.

(…) Nagle okazuje się, że zupełnie nieważne kto kim był w tym samolocie, w jakiej formacji, w jakiej partii, na jakim szczeblu władzy. Co to ma za znaczenie? Zauważyliście, że dziś ci którzy wspominają ofiary tej katastrofy, najczęściej mówią o ich ludzkich cechach, nie o funkcjach. Nagle odkryliśmy jakby zdumieni, że to, kto jest w jaki sposób człowiekiem, jest ważniejsze od wszystkich funkcji. Nagle ludzie mówią o uśmiechach, o tym że człowiek miał ludzkie reakcje, że umiał zauważyć dziecko i że potrafił zauważyć człowieka. Nie o dystynkcjach. Słuchałem, jak żołnierze mówili: Pan Generał był człowiekiem. Kiedy przechodził zawsze nas widział. I to jest ważniejsze od wszystkiego.

– Nagle przerwany lot, zakończony zupełnie nie tak… I wszystko się zmienia. To co wydawało się, że będzie niemałym problemem Polski, przestaje istnieć. Kolejny problem który był przed nami – wybory, klimat tego wszystkiego taki, że zaczynaliśmy się nawet bać – wszystko jest inne. Dzisiaj marszałek Sejmu mówi: Ja sobie nie wyobrażam kampanii… Jak… jak to zrobić? Bardzo się zmienił świat. Nam się zmienił, w nas się zmienił, w naszych perspektywach i widzeniu.

– Trzymam w ręku jak relikwię list bardzo chorej kobiety, mojej dawnej uczennicy, która była pielęgniarką i patrzyła wielokrotnie na odchodzenie ludzi. Pisze: – Słowa „Ci co zaufali Panu odzyskują siły” powtarzała moja koleżanka, która przegrała walkę z rakiem. Ja, która teraz muszę tę walkę toczyć, często je sobie powtarzam. Kiedy umierała, nad jej łóżkiem wisiał krzyż. Patrzyłam na twarz Jezusa i na jej twarz i wtedy zobaczyłam, że te twarze są takie same, że Jezus umiera z człowiekiem, że w takiej chwili go nie zostawia.”… Przeczytałem te słowa po powrocie do domu i powiedziałem: Jezu, pewnie tam musiałeś w tym samolocie być…

– W ewangelii śmierć i miłość nie są w opozycji. Życie i śmierć tak, ale śmierć i miłość nie. Wcale nam nie ubyło miłości – przeciwnie, przybyło nam miłości do ludzi, tragicznie przybyło… Można by powiedzieć, że – paradoksalnie – w śmierci dopiero odkryliśmy coś, co z takim trudem co dzień ciągle biegając i spiesząc się, odkrywamy: że każdy z ludzi, którzy odchodzą, jest nie do zastąpienia. Nie chodzi o to, że będzie kolejny prezydent, że będą kolejni parlamentarzyści, że będą kolejni ludzie pełniący określone funkcje – to nie o to chodzi. Chodzi o to, że nigdy nie pojawi się już taki człowiek. W miłości odkrywamy, że dany ktoś był wart aż tyle.

– Chciałbym Was prosić tu w Pile, by na tym spotkaniu, na które przyszliście, by pochylić się w miłości nad tajemnicą życia, powiedzieli tym, którzy odeszli, że są ważni. Ważniejsi od codziennych spraw i pospiechu. To dobre świadectwo człowieczeństwa i wiary.

Za portalem Fakty Pilskie

W ostatnim czasie odeszli do wieczności:

Więcej pogrzebów z naszej parafii znajdziesz na specjalnym kanale na Twitterze: @Pogrzeby»